Poprzednie częściWszystko w życiu jest tymczasowe
Pokaż listęUkryj listę

Wszystko jest poezja. Opowiadanie strumień. Według E. Stachury.

Poniższy tekst jest daleki od ideału oraz od pierwowzoru i zawiera cytaty z oryginału. Napisany pod wpływem emocji i chwili, oraz płomienia, który nagle się pojawił. A skoro się pojawił to trzeba było go wykorzystać. Trzeba było pisać

Trzeba pisać. Nie tylko po to, żeby zarobić na chleb. Niektórzy nie muszą tego robić, bo mają inne prace ukierunkowane na zarabianie, a pisanie jest tylko na tak zwanym "boku". Dla siebie. Dla samej przyjemności pisania, ale z wyłączeniem wszelkich przejawów grafomaństwa.

Można pisać, by zarobić na podróż do Patagonii albo na Labrador. Albo jeszcze gdzie indziej. Na przykład do wymarzonego i wyśnionego Hihaho.

Bo trzeciego wyjścia, trzeciego bieguna, zdaje się, nie ma. Nawet kij ma tylko dwa końce. Nie liczę procy, bo ona ma trzy.

Zaraz. Chwila. Są jeszcze dwa bieguny magnetyczne. Na północy jest biegun i na południu. Na biegunie północnym mieszka podobno Święty Mikołaj. Na południowym nie wiem kto mieszka i szczerze mówiąc mało co mnie to obchodzi. A więc są jeszcze dwa bieguny. Niewiele brakowało, a byłbym zapomniał, a kiedy bym sobie później, kiedyś tam, przypomniał, mogłoby już wtedy być za późno. Chociaż: niby dlaczego za późno. Przecież one nagle by nie zniknęły. Możliwe tylko, że zmieniłyby miejsce swojego położenia, maksymalnie zamieniając się pozycjami. Północny na południu. Południowy na północy. Tak. Więc są jeszcze dwa bieguny magnetyczne. I czemu właśnie one nie miałyby się okazać dosłownie najbardziej przyciągające. Jeden z nich. Co będzie tym biegunem? A może kto? Kto będzie tak pociągający? Cholera wie kto. Na pewno nie ja. Chociaż może właśnie ja. Ja mimo wszystko. Tak przypadkowo. Niechcąco. Wbrew wszystkim i wszystkiemu. I nawet nie wiem dlaczego.

O czym pisać? O wszystkim. Tak. Dokładnie o wszystkim. O wszystkim o czym tylko się da pisać to trzeba pisać. O poezji zatem też, a może przede wszystkim o poezji pisać. Bo wszystko jest poezją, każdy jest poetą. Do sformułowania tej prawdy powoli doprowadziło mnie widziane, słyszane, przebyte, przeczute, przewrażliwione, przeklęte i błogosławione, z rzadka tu i tam przeczytane. Wszystko jest poezją, każdy jest poetą. Nawet więc ja

Wszystko jest poezją, a najbardziej poezją jest napisany wiersz; każdy jest poetą, a najbardziej poetą jest poeta piszący wiersze: czy to jest też prawda? Tak. To prawda. Najszczersza prawda. Prawda, tylko prawda i na pewno nie gówno prawda. Wszystko w tym temacie wiadomo. Wiele znaków na ziemi i niebie wskazuje na to, że tak istotnie jest. Zwłaszcza na ziemi. Zwłaszcza na książkach. Na książkach zwłaszcza "poetyckich". Wszystko jest poezją: to że idziesz do księgarni, kupujesz tomik wierszy, wychodzisz, przy straganie kupujesz pół kilo czereśni albo pół kilo śliwek, zależy jaka pora roku, idziesz do parku, siadasz na ławce, jedną ręką przewracasz kartki, drugą sięgasz po czereśnie lub śliwki, zależy jaka pora roku, wszystko to jest oczywiście poezja, a najbardziej poezją są czytane wiersze.

Wiersze bowiem są najbardziej wyrazistszym obrazem poezji.

Czytam. Po prostu czytam. I piszę. Po prostu piszę.

Przewracam kartki i tyle. Przewracam kartki kolejnego tomika poezji i czytam. Albo kolejne strony zapisanych przeze mnie kartek, aby wypełnić te niezapisane jeszcze. Zupełnie tak, jakbym jechał pociągiem. Jest to podobna, ale o ile ciekawsza poezja. Wtedy kiedy wzorem innych, którzy wysiadają na jakiejś stacji albo wprost wyskakują z pociągu (nie trzeba z pośpiesznego), żeby wejść w krajobraz, który ich nagle olśnił. Żeby być w nim. Wtopić się weń. Być jedną linijką, jednym wersem w tym wierszu. Taki skok z pociągu albo nagłe wysiadanie na stacji niedocelowej i pójście przez pola, na przełaj, na sagę jest przepięknym wierszem, tyle że nie zapisanym na papierze. Na pewno zapisany zostaje w powietrzu, odciśnięty zostaje powietrzu kształt tego wiersza. I są tacy, którzy umieją przepisywać z powietrza i być może tego wiersza nie przegapią, tylko go przepiszą z powietrza i inne wiersze przepiszą z powietrza, z wnętrza powietrza, inne jeszcze wiersze przepiszą z własnego wnętrza. I być może ja do takich ludzi należę, którzy potrafią to zrobić. To znaczy umieją przepisywać z powietrza i być może tego wiersza nie przegapię tylko go przepiszę z powietrza i inne wiersze przepiszę z powietrza, z wnętrza powietrza, inne jeszcze wiersze przepiszę z własnego powietrza i jak inni, którzy to potrafią zbiorę to wszystko, złożę do wydawnictwa, redaktor w wydawnictwie, który przeważnie nie ma zielonego ani niebieskiego pojęcia, być może tych wierszy nie odrzuci, mimo mętnych, niejednoznacznych recenzji wewnętrznych i po latach ukaże się książka, czyli tomik poezji. A ktoś pójdzie do księgarni, kupi, wyjdzie przy straganie kupi pół kilo jabłek albo w kiosku paczkę papierosów, pójdzie do parku, siądzie na ławce, przeczyta. Tak się to wszystko może potoczyć...

Tak, jak u mnie to bywa. Coraz bardziej bowiem jestem przykuty do tego, co czytam i dlatego coraz częściej podnoszę głowę w górę, w domeny powietrza i odbywam komunię z tym, co czytam. Tak jest i tak powinno być. I czy wtedy właśnie też jest tak, że najmniej poezją jest napisany wiersz i tak, że najmniej poetą jest poeta piszący wiersze? Wygląda na to, że wtedy nie jest tak. A jak?

Poetycznie. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej, wciąż do przodu. Do celu.

I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. I ciąg dalszy może nastąpi. Tego opowiadania, strumienia na podstawie Edwarda Stachury, Steda. A może nie!

Następne częściwszystko ma swój sens

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania