wtedy
kiedy spadł na mnie dom
całą sobą czułam jak ciężko oddychają ściany
próbowałam wołać
ale głos wracał do mnie
a ręce miałam zbyt ciężkie by popchnąć go dalej
noc przedłużała się i byłam już głodna
chciałam zmienić pozycję zdjąć z siebie piętra
i żeby ktoś po mnie przyszedł
ściany oddychały coraz płyciej
słowa przestały wracać miałam ich pełną głowę
ale w ustach zamiast w dźwięki
wiązały się w odłamki świata który właśnie runął
szarpany spazmami
drżał w niekontrolowanym szlochu
z tysięcy gardeł skargi i modlitwy
wszystko obrócone w gruzy
Komentarze (7)
Nawiązałaś do wydarzeń w Turcji... z pomysłem i na czasie. 5
No tak
Bardzo mi się nie podoba, gdyż czytając, brakowało mi powietrza. Wiersz u zdrowego wywoła uczucie klaustrofobii. Szczerze nie polecam czytelnikom wrażliwym na brak przestrzeni. 5*
Bardzo ładny, zgadzam się z przedpiścą. Ale chyba zbyt szybko. Dołuje bardziej od bieżących wydarzeń.
Ponuro, zbyt na wywołanie usmucenia czytelnika i to celowy zamysł & (to po staropolsku), za poważnie, jeśli w czas, bo inspiruje, to zbyt w czas - popkultura na smutno, nie dla mnie - tak subiektywnie.
Piękny, pesymistyczny, aktualny wiersz. Pozdrawiam 5
Igalga↔Tak. Wiersz na czasie i sugestywnie napisany. Jakby "wiersz z betonu" przygniatał swoją→wymową:)
Pozdrawiam?:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania