Wtorek
Siedzę.
Udaję, że jest dobrze.
Jestem wczorajszy.
Ktoś obiera pomarańcze obok —
duszą mnie zapachem.
Uśmiecham się.
A oczy mówią co innego.
Palce cisną po prawdzie
na klawiaturze.
W budowlanej stołówce
przez okno patrzę na rusztowanie.
Hak na dźwigu kołysze się na linie —
jak moja równowaga w środku.
Ktoś coś powiedział.
I nic mi to nie mówi.
Nie wiem, ile wczoraj wypiłem.
Więcej niż przedwczoraj.
Mniej niż w niedzielę.
Tego nie wiem.
Nawet nie mam papierosa.
Kładę na chleb kiełbasę —
bez masła.
Na stole stoi zimna woda —
syczy gazem w plastikowej butelce.
Łapczywie chcę się napić.
I być już po przerwie.
Niezauważony.
Komentarze (8)
Co wisi na linie jak na haku ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania