Wujek Tadzik

– To jest twoja pierwsza torebka – powiedziała mama wręczając mi coś, co przypominało piłkę. Zbudowane było z kanciastych plasterków białej ceraty, miało żółty zamek i krótki paseczek, na którym wisiało. Kiedy bawiłam się w rozpinanie i zamykanie torebki, usłyszałam, że czeka mnie podróż. Pojadę z dziadkiem do wujka Tadzika.

– Co można nosić w torebce?

– Co chcesz.

Nie było w niej dużo miejsca. Mama wyjęła z szafy uprasowaną i ładnie złożoną chusteczkę do nosa. Chustka zrobiona była z delikatnego materiału i koronki uplecionej z błyszczącej nitki. Tą sama nitką wyszyte były w rogu dwa nagietki.

W pociągu bawiłam się w wyjmowanie chustki, rozkładanie jej, składanie według zagięć zrobionych żelazkiem, chowanie. Za którymś razem zamek w torebce się zaciął. Na zawsze.

– Wypadł ząbek – powiedział dziadek i zrobił smutną minę.

– Ząbek! – Roześmiałam się i przestało być smutno. Patrzyliśmy przez okno i opowiadaliśmy sobie, co widzimy.

Wujka Tadzika nie było. Przywitała nas wujenka Regina.

– Wchodźcie, wchodźcie! – Ocierała przedramieniem czoło, bo palce miała sklejone i posypane mąką. Wałkowała ciasto. Kroiła je w długie paski i rozwieszała na sznurku nad stołem. Spojrzałam pytająco na dziadka.

– Regina robi makaron – szepnął mi na ucho.

Wyszłam przed dom i spacerowałam po przysypanej żółtym piachem ścieżce. Nosiłam torebkę. Przyglądałam się, jak pasuje do białych bucików. Robiłam ślady na piasku. Stawiałam długie kroki, a później szłam stopa za stopą. I bokiem. I tyłem. I w kółko. Jak zadeptałam cały piach, rozgarniałam go patykiem i znów robiłam ślady. Na ławce obok leżał kawałek kartonu, na nim ugotowany w cukrze muchomor i grube, martwe muchy.

Później jedliśmy rosół.

Kiedy przyszedł wujek Tadzik, wujenka Regina powiedziała, żeby poszedł skąd przyszedł i wujek poszedł.

Jak już wróciliśmy do naszego miasta i przeszliśmy przez ulicę Kolejową, lokomotywa za naszymi plecami gwizdnęła tak głośno, że krzyknęłam i wszystkie wrony zasłoniły niebo. Niebo zrobiło się ciemne i też rozkrzyczane. Szłam patrząc na czarne ptaki, a dziadek mocno trzymał mnie za rękę.

– Otwórz buzię, to zrzucą ci cukiereczka.

– Cukiereczka?

I wtedy dziadek podskoczył i zaczął się śmiać. Ukucnął przede mną, pochylił głowę i pokazał palcem czarno– białą plamkę na błyszczącej skórze.

– Takiego! – chichotał.

Wyjęłam z zepsutej torebki chusteczkę, a on wytarł nią głowę. Poślinił materiał i wytarł jeszcze raz. A później zwinął tak, żeby wszystko było w środku.

Szliśmy wesołym krokiem do domu. Moja torebka kiwała się na pasku, jakby była zadowolona.

Myślałam sobie, że to dobrze, że dziadek nie ma włosów, i że nigdy nie będę taka jak Regina.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (20)

  • Tjeri 8 miesięcy temu
    Uwielbiam Twoje pamięcioobrazki!
    Świetne. Kurczę, ja nie pamiętam takich szczegółów. Zlewa mi się wszystko w zdjęcie - gdzie tylko obraz, bez słów i odczuć. Szczerze zazdroszczę!
    Scenka rewelka. I znów to dziecięce, świetnie oddane spojrzenie, wartościujące po swojemu "ważność" informacji.
    "Na ławce obok leżał kawałek kartonu, na nim ugotowany w cukrze muchomor i grube, martwe muchy.
    Później jedliśmy rosół." :))))
    "Kiedy przyszedł wujek Tadzik, wujenka Regina powiedziała, żeby poszedł skąd przyszedł i wujek poszedł."
    Miód!
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Miło mi, Tjeri. Wpisuję to po raz drugi, Chyba za słabo wcisnęłam "zapisz". Moje wczesne dzieciństwo było raczej samotne, mało zabaw w grupie. Pewnie z tego powodu zapamiętałam kilka szczególnych wydarzeń.
  • Szpilka 8 miesięcy temu
    Bardzo obrazowe sceny z dzieciństwa, ano, dzieciak nie rozumie, dlaczego wujenka wuja wygnała, ale takie zdarznia zostają w pamięci.

    Fajnie się czytało ?
  • Szpilka 8 miesięcy temu
    *zdarzenia
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Tak, zostają. Dzięki za wizytę, Szpilko!
  • Bajkopisarz 8 miesięcy temu
    W sumie to nie wiem, czy można nazwać ten obrazek sielskim. Mała bohaterka też nie wie, bo widzi jakby obrazy jakby w stożku, patrzący tylko przed siebie, a nie na boki. Zatem podróż pociągiem, nowa torebka i chusteczka, które na koniec tak się przydaje oraz zabawa w piasku są sielskie, miłe, radosne.
    Rosół musiał być dobry, choć nie wyśmienity, bo brak zachwytu, tylko fakt.
    A co z wujkiem Tadzikiem? Przyszedł i poszedł. Wygnany za jakieś przewinienie, czy tylko wysłany do sklepu, z którego wrócił, ale bez któregoś sprawunku? Mała bohaterka tego nie rejestruje w swym stożkowym sposobie widzenia, bo to nie jej świat, nie jej przedmiot zainteresowania. Ale czytelnikowi daje do myślenia ?
    A na marginesie, moja babcia suszyła ciasto na makaron całymi plackami, nie kroiła. Myśmy sobie odkrawali za to, żeby na gorącej blasze zrobić podpłomyk ? Smak dzieciństwa, chyba już nie do powtórzenia – chociaż jako po cygańsku to bym jeszcze umiał zrobić, jakbym dostał kawał gorącej blachy na piecu.
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Dzięki za ciekawy komentarz.
    Mam taką blachę w kuchni. Kiedyś nawet robiłam swoim dzieciom podpłomyki. Mąka, woda, odrobina soli. Na białych placuszkach podpiekających się na błyszczącym rancie, otaczającym płytę z fajerkami, robiły się małe bąbelki, pękały i miały brązową, otoczkę. Pamiętam te białe, kruche, piegowate placki. Od dawna używam raczej płytki gazowej, pieca - tylko dla przygody. Czasem, zimą. Fajne wspomnienie z tym makaronem babci.
  • pasja 8 miesięcy temu
    Pociągi i batystowa chusteczka z koronką z zrobioną na szydełku i z haftowanym ornamentem. Często byla krochmalona. Makaron domowy i płaty rozwałkowane jak pergamin powieszone na sznurku do podsuszenia. I rosół?
    Dziadek zakochany we wnuczce. dziękuję za wspomnienia i obrazki jakby z książek Astrid Lindgren

    Miłego dnia
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Nawzajem:)
  • Marian 8 miesięcy temu
    Miły obrazek i taki normalny.
  • Józef Kemilk 8 miesięcy temu
    Bardzo przyjemne opko.
    Pozdrawiam.
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Dzięki.
  • Dekaos Dondi 8 miesięcy temu
    Trzy Cztery↔Uroczy tekst. Niby znowu tak "prosto'' a jednocześnie zajmujący w czytaniu... i taki ciepły.
    Te wszystkie szczegóły, tak przedstawione i w ogóle. Trza umieć tak :))↔Pozdrawiam:)↔5
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Dekaosie, możliwe, że zajmujący, bo sporo wyrzucam po zapisaniu pierwszej wersji. Dzięki za wizytę.
  • Piecuszek 8 miesięcy temu
    Też pamiętam smak ciasta makaronowego pieczonego na kuchennym piecu. Pycha ?
    Lubię czytać Twoje wspomnienia. Mam podobne spisane w "kajecie".
    Pozdrawiam. Bliskie mi Twoje pisanie. ?
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Cieszę się. Może wydobądź coś z "kajetu"? Poczytałabym nawet i o makaronowym cieście.
  • Piecuszek 8 miesięcy temu
    Trzy Cztery
    Może kiedyś. Dzięki ?
  • Wrotycz 8 miesięcy temu
    : ) Myślę, że niemożliwym jest dokładne odtworzenie myśli sprzed wielu lat. Gdyby dziewczynka pisała w owym czasie pamiętnik... byłaby szansa, ale chyba tak nie było, prawda?
    Ostanie zdanie bardzo mi pomogło, Trzy Cztery... start :)
    To niesamowicie ciepłe wspomnienie o dziadku (tytuł 100% zmyłka :), o jego niesamowitej umiejętności łagodzenia przykrych sytuacji, które bohaterkę spotykały w dzieciństwie. A on je pokazywał w takim świetle, że mała je ogarniała, a nawet potrafiła pomóc. Scena ze ścieraniem ptasiej pamiątki - bezcenna.
    Opko to swoisty hołd, podziękowanie Dziadkowi.
    Bardzo dobrze się czyta, również to na marginesie lub pod linijkami.
  • Trzy Cztery 8 miesięcy temu
    Rzeczywiście, kilkoma opowiadankami próbuję złożyć hołd dla mojego dziadka. "Szłam patrząc na czarne ptaki, a dziadek mocno trzymał mnie za rękę". Tak było przez wiele lat. We wszystkim mnie wspierał.

    * * *

    piękny był dziadek Wiktor
    po osiemdziesiątce
    przy stole
    z głową obok słoika miodu na serce
    jagód na żołądek
    potrafił patrzeć w oczy
    aż do przyszłości

    nauczył mnie budować
    głębokie studnie
    z zapałek
  • befana_di_campi 8 miesięcy temu
    Chyba o tej torebce i makaronie gdzieś czytałam???

    Serdecznie :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania