WYBRAKOWANY ALGORYTM. Odcinek 1: Wizytówka z popiołu

​Warszawskie serwery agencji kreatywnej „Nowa Era” płonęły cyfrowym ogniem o czwartej nad ranem. Nikt fizycznie nie podłożył ognia; iskra przeskoczyła przez światłowody, prowadzona przez niewidzialną dłoń hakerki, która w sieci podpisywała się pseudonimem Arsène. Dla niej portale generujące sztuczną inteligencję, pożerające ludzką duszę, poezję i pamięć, były twierdzami do zdobycia, zamkami sejfów do obrabowania. A ona nie kradła pieniędzy – kradła algorytmy i obracała je w popiół.

​Na miejscu zbrodni, obok migających serwerów, stała Ona. Czarny płaszcz, kapelusz nasunięty na oczy i ten specyficzny, chłodny zapach drogich perfum Opium unoszący się w powietrzu.

​— Znowu ona — mruknął pod nosem komisarz Figa, poprawiając za ciasny kołnierzyk prochowca.

​Figa nie był zwykłym gliniarą. Należał do starej gwardii policji, która zamiast na kodach znała się na ludziach, ale ta hakerka-mścicielka doprowadzała go do szału.

Na środku rabunku, stał elegancki stolik, na którym leżała wizytówka, wytworny kartonik z odciskiem palca i napisem wypisanym kaligraficznym pismem: „Dla sztucznej inteligencji nie ma litości. Arsène.”.

​— Panie komisarzu! — zawołał młodszy aspirant Źiut, wbiegając do serwerowni z tabletem w dłoni. — System wykrył anomalię! Złodziejka zostawiła w bazie danych plik tekstowy. To wiersz... i wygląda na to, że został napisany przez człowieka. Ktoś celowo wyłączył zabezpieczenia i zostawił ślad.

​Figa wziął tablet, zmrużył oczy.

— To nie jest zwykły wiersz, Ziut. To wyzwanie. Arsène myśli, że jest nietykalna jak Arsène Lupin w Paryżu. Ale ją dopadnę, choćbym miał przeszukać każdy serwer w tym kraju.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Diabelskie Muskuły godzinę temu

    Noo, tak. Szkoda Janka, tym razem pozoliłabym mu, przeredagować kryminał, grzebać się w retrospekcjach, ojciec pijak, te sprawy.. .
    Ale Janek padł, na drzwiach ponieśli takie klimaty, no-i muszę sama. Już mi się wkrada chaos, którego nie lubię. Rozpada się naarracja, zresztą sami zobaczycie.

  • Grafomanka

    Filmowy klimat, porywający ogień... ale i tak najbardziej urzekł mnie ten chłodny zapach Opium w powietrzu. Pachnie autentycznością na kilometr! 😉 Kupuję ten styl...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania