wybrańcy
miasto śpi
gdzieniegdzie tylko oczy czekające na świt
szukam tych spojrzeń
razem łatwiej odnaleźć
zagubienia
są jak plamki atramentu
punktowo rozstawione krzyże
jakbyśmy za każdym razem
wyciągali najkrótsze zapałki
rozpalone w dłoniach zostawiają blizny
dojdziesz do nich
śladem latarni
na końcu
jest miejsce na sny
Komentarze (6)
Te oczy czekające na świt mnie rozmarzyły, cały wiersz jest bardzo piękny. Pozdrowienia Lauro.
Bezsenność w wielkim mieście, samotność, która rani, rozczarowania i nadzieja na dobry sen, tak odebrałam ten wiersz. Niebanalny ? ?
Unosi, dreszcz przechodzi przy czytaniu i coś takiego na końcu - taki smutek, nieobojętny i rozpacz też. Listopadową nocą bym to widział odczuciowo.
Bardzo Wam dziękuję, że czytacie tę moją pisaninę i zostawiacie ślad.
Pozdrawiam serdecznie.
Całość na Tak, lecz szczególnie trzecia↔Pozdrawiam:)↔5
Dziękuję, Dekaos.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania