Wychowały nas matki wariatki
Pod parasolem deszcz przenikał i skradał ciepło koszulki wysychały w szklarni i rosły na nich dawne czasy
Niby nie było wojny ale parapety zewnętrzne szukały śladów palców
Razem raźniej krzyczały nudne chwile potrafią zaburzyć sumienie w komunistycznej partii ojciec strajkował i chyba był katolickiego wyznania
Bo nigdy się nie modlił ale zawieszał wieczorem lampiony aby nie zgubić drogi
Solidarnie naprawiał znajomym pralki z kradzionych kabli
Bolało mnie jedynie przeświadczenie że nigdy nie będzie inaczej
I budząc się w świecie kapitalizmu zrozumiała jaką cenę trzeba zapłacić
Za nowe świeczki sprzedawane przed cmentarzem na wszystkich świętych
Których słowa zostawiały ślady
Na małych kolanach dziecka w konfesjonałach pełnych nie mojej prawdy
Komentarze (11)
Niby nie było wojny, ale parapety zewnętrzne szukały śladu palców.
Razem raźniej krzyczały, nudne chwile potrafią zaburzyć sumienie. W komunistycznej partii ojciec strajkował i chyba był katolickiego wyznania, bo nigdy się nie modlił, ale zawieszał wieczorem lampiony, aby nie zgubić drogi.
Solidarnie naprawiał znajomym pralki z kradzionych kabli.
Bolało mnie przeświadczenie, że nigdy nie będzie inaczej.
I budząc się w świecie kapitalizmu, zrozumiałam, jaką cenę trzeba zapłacić za nowe świeczki, sprzedawane przed cmentarzem na Wszystkich Świętych, których słowa zostawiały ślady.
Na małych kolanach dziecka w konfesjonałach pełnych nie mojej prawdy.
Przepraszam, Marzenko, ale poukładałam sobie trochę. Mogłam to w wersach zapisać, ale czy nie lepiej wygląda jako proza poetycka?
Bardzo mi się spodobały pierwsze zdania... super wprowadzenie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania