Wychowały nas matki wariatki
Pod parasolem deszcz przenikał i skradał ciepło koszulki wysychały w szklarni i rosły na nich dawne czasy
Niby nie było wojny ale parapety zewnętrzne szukały śladów palców
Razem raźniej krzyczały nudne chwile potrafią zaburzyć sumienie w komunistycznej partii ojciec strajkował i chyba był katolickiego wyznania
Bo nigdy się nie modlił ale zawieszał wieczorem lampiony aby nie zgubić drogi
Solidarnie naprawiał znajomym pralki z kradzionych kabli
Bolało mnie jedynie przeświadczenie że nigdy nie będzie inaczej
I budząc się w świecie kapitalizmu zrozumiała jaką cenę trzeba zapłacić
Za nowe świeczki sprzedawane przed cmentarzem na wszystkich świętych
Których słowa zostawiały ślady
Na małych kolanach dziecka w konfesjonałach pełnych nie mojej prawdy
Komentarze (11)
Rewelacyjnie skondensowałaś w tym wierszu kawałek (całkiem spory) historii. Naszej, również mojej, historii... 5.
Lekcje historii w szkole. Pamiętam jak musiałam nauczyć się na pamięć reformy Jaruzelskiego i później religia - katechizm ma pamięć. Wszystko mi się mieszało w głowie. I jeszcze matka. Jej prawdy i ojciec. Ponoć moja wiedza ugrzęzła z powodu pochodzenia robotniczego. Możliwe:) Później trafiłam to rodziny ze szlacheckim podchodzeniem ale nic nie czułam tylko jakieś echo historii że założyciel rodziny był piłsudczykiem. Mętlik powoli znikał na obozach w Bieszczadach. Co było ważne Honor Bóg i Ojczyzna. W coś trzeba było wierzyć:) kiedy szare ulice... 🙂Chyba czas na uśmiech. Dziękuję
tak, jakbym znowu żył wtedy...
Żyliśmy wtedy:) coś pamiętasz? Ja nie mogę zapomnieć wizyty u koleżanki ze wsi. Jej mam poczęstowała nas czarnym chlebem ze śmietaną i cukrem. Byłam zdziwiona że tak można jeść. A teraz jak wszyscy przerobiliśmy Aldi, Kaufland i Biedronki chyba nadszedł czas tęsknoty za prawdziwą śmietaną i prawdziwym chlebem pieczonym w piecu. I jeszcze ciasto, które wyrabiały ręce matki. I nie zapomnę jak moja mama przywiozła kurę ze wsi i skubała ją w kuchni. Blok to nie jest miejsce na skubanie kur. Smród rozchodził się po wszystkich piętrach:) chyba ją zjedliśmy bo matka kazała. Dziękuję
Marzena, mleko prosto od krowy, z wiadra, z kożuchem. Ja wiem, że niektórych kożuch i mleko obrzydzają, ale to był zupełnie inny smak mleka. I wolność pamiętam (nie mówię o tej politycznej), łąki, czas na podwórku, na łące, zero bilbordów, czarno-białą telewizję, trzepak, bramki między drzewami. Dzisiejsze dzieci będą pamiętać głupie filmy na social mediach i mnóstwo, mnóstwo reklam
Ja tamte czasy przez mgłę dzieciństwa widzę
Czyli jakie to dzieciństwo zostawiło ślad? 🙂 Najgorzej urodzić się na przełomie epok, na przełomie rewolucji i innych przełomowych wydarzeń. Budzisz się rano i jest komuna, idziesz spać a w nocy pakuję ci się do łóżka kapitalizm. I weź sobie z tym daj radę.
Marzena bardzo źle wspominam komunistyczny szlif podstawówki. Za to dałem systemowi popalić w szkole średniej
Czyli jaki ślad zostawiło to dzieciństwo. Kurcze szyk w zdaniu ważny 🙈
Pod parasolem deszcz przenikał i skradał ciepło koszulek. Wysychały w szklarni, rosły na nich dawne czasy.
Niby nie było wojny, ale parapety zewnętrzne szukały śladu palców.
Razem raźniej krzyczały, nudne chwile potrafią zaburzyć sumienie. W komunistycznej partii ojciec strajkował i chyba był katolickiego wyznania, bo nigdy się nie modlił, ale zawieszał wieczorem lampiony, aby nie zgubić drogi.
Solidarnie naprawiał znajomym pralki z kradzionych kabli.
Bolało mnie przeświadczenie, że nigdy nie będzie inaczej.
I budząc się w świecie kapitalizmu, zrozumiałam, jaką cenę trzeba zapłacić za nowe świeczki, sprzedawane przed cmentarzem na Wszystkich Świętych, których słowa zostawiały ślady.
Na małych kolanach dziecka w konfesjonałach pełnych nie mojej prawdy.
Przepraszam, Marzenko, ale poukładałam sobie trochę. Mogłam to w wersach zapisać, ale czy nie lepiej wygląda jako proza poetycka?
Bardzo mi się spodobały pierwsze zdania... super wprowadzenie!
Lepiej się czyta. Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania