Wycirus. 👤

Powiesiłem kapotę.

Wytarta tak jak i ja.

Czas odpocząć,

wymamrotalem.

Nie odezwała się.

Lekko przeciągnąłem dłonią.

Jakby się wzdrygnęła.

Czego? zapytałem.

Lekki ruch rękawa

niczym westchnienie.

Daj spokój,

przecież wiem,

pamiętam.

Oboje wyglÄ…damy,

jak wyrobnicy.

Wszedłem do pokoju,

półmrok, prawie subtelny

w swej wymowie .

Słońce wpadające przez okno,

niemal matowe.

Chryste!

Co ja mam teraz robić?

Spojrzałem na scianę,

na tÄ™ fotografie, latami

patrzÄ…cÄ… na mnie.

Jest taka sama.

Pamięć, to

koszmarne narzędzie,

wybiórcze, jak inkwizycja.

Zawsze ma ostatnie słowo.

Cisza przytłacza,

pustka rani.

Odwracam głowę, patrzę

przez otwarte drzwi,

wisi niczym ochłap,

moja kapota.

Robi mi siÄ™ przykro,

wyciągam rękę i

lekko muskam.

Jest zawsze przy mnie,

jak koszula, otuli o nic

nie pytajÄ…c.

Najbliższa ciału.

Jest tylko moja.👤

Åšrednia ocena: 4.0  GÅ‚osów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania