Wyciszona ona

Od "więc" się zdania nie zaczyna,

wiec mogę po powyższym wstępie

powiedzieć: więc tu się zacinam,

nie puszczę pary wiecej z gęby.

 

Zacięcie panu chcę powiedzieć

(swoim milczeniem, oczywiście):

do powiedzenia nic już nie mam

i stawiam kropkę zamaszyście.

 

I nigdy panu już nie powiem,

że pan się zaciął (przy goleniu),

bo prawda goła zawsze milczy

wbrew ogólnemu nastawieniu.

 

I kłócić się nie będę z panem

o żadne prawdy i półkłamstwa.

Stężałam w ciszy, a pan mówi,

że "w końcu spokój". A to draństwo!

 

I już bym chciała bardzo krzyczeć,

ale zacięłam się zacięcie...

Więc wzięłam kartkę i skrobnęłam,

że przez zacięcie ma dziś szczęście.

 

I że nie życzę sobie żadnych

minirozmówek, ani maxi,

i że na kartce tak dosolę,

że aż wyskoczy z miękkich kapci.

 

I że się więcej nie odezwę,

ale odezwę mu napiszę,

że skoro taki wygadany,

to ja mu wyszykuję ciszę.

 

Już ani słowa... " Wiesz, Kowalska

kupiła buty, jak te twoje

i tak jej ładnie w tych obcasach..." -

i zamilkł. Słowem - w samą porę,

bo mój słowotok nie wytrzymał

i się zatrzymał na "Gadzina!!!"

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grisza

    L.J.Kern byłby z Ciebie dumny! 😄
    5+

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania