Wydaliny skąpane w blikującym zdroju (gówno sedesowe)
Wynoś się. Z potrzeb i pragnień. Nie będę aprobować łez u nasady oczu bez uszczknięcia choćby zgliszczy.
Kiedy eksploatujesz uśmiech z najemnej pracy, cudzej i nieżyczliwej. To ja chcę być zyskiem.
Nigdy więcej upokarzającej tęsknoty.
Nigdy więcej apatii i beznadziei.
Tylko ofensywny uścisk.
Tylko ekstatyczne bicie serca.
I nie przytrzymuj drzwi. Przytrzymaj rękę.
Zaraz się porzygam.
Komentarze (8)
Uch, a już miałem nadzieję na Poezję Kaową :)
Nadal widzę kał.
wiersz? proza poetycka? eksperymentalne opowiadanie? Cokolwiek to jest, jest to na pewno ciekawe
Dziękówa.
Byłam. Ale za nic nie kupuję, odbijam się emocjonalnie.
Wybacz. Może to kwestia krótkiej formy.
Ja bym to rozwinęła, ale decyzja należy do Ciebie :)
Jacha, kumam. Takie se piznelam, o.
Kojarzy mi się z tekstami drżączki, kiedy prężnie działała i niekiedy płodziła podobne perły. Ciekawe.
Końcówka w moim guście.
Dziękówa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania