wydeptując nieskończoność w terazzo w bramie

wejść w twoje środowisko

masę w procesie

słów nut fotonów leptonów

wmyśleć się

w twoje doświadczenie przestrzeni

z mojego przeżycia estetyki

hierarchii rzeczy widzianych

architekt tymczasowości

cierpliwy ogrodnik

pielęgnujący

wybrane pędy

dzikiego wina

patrzeć jesienią

na przebarwione

w karmin i cynobry

płonące użyłowanie opadające w ochrach

w masie zieleni uciekającej w kadmy i sjeny

gasnące w umbrach

przez dwa tygodnie

potem dam ci spokój

owinięty wilgotnym paltem

będę pił w uchu igielnym bramy

kolorował pozostałą szarość wodną farbką

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Roma godzinę temu

    Bardzo podoba mi się jak wszystko co, na pozór może w poezji nie powinno, pięknie ze sobą współgra...
    i to zbyt nagłe, jakby ze strachu, że zbyt wiele zostało napisane, proste "potem dam ci spokój".

    Świetny wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania