wydeptując nieskończoność w terazzo w bramie
wejść w twoje środowisko
masę w procesie
słów nut fotonów leptonów
wmyśleć się
w twoje doświadczenie przestrzeni
z mojego przeżycia estetyki
hierarchii rzeczy widzianych
architekt tymczasowości
cierpliwy ogrodnik
pielęgnujący
wybrane pędy
dzikiego wina
patrzeć jesienią
na przebarwione
w karmin i cynobry
płonące użyłowanie opadające w ochrach
w masie zieleni uciekającej w kadmy i sjeny
gasnące w umbrach
przez dwa tygodnie
potem dam ci spokój
owinięty wilgotnym paltem
będę pił w uchu igielnym bramy
kolorował pozostałą szarość wodną farbką
Komentarze (1)
Bardzo podoba mi się jak wszystko co, na pozór może w poezji nie powinno, pięknie ze sobą współgra...
i to zbyt nagłe, jakby ze strachu, że zbyt wiele zostało napisane, proste "potem dam ci spokój".
Świetny wiersz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania