Wyimaginowany ktoś
Chciała zapukać do drzwi
Choć wcale ich tam nie było
Prosiła, otwórz mi...
Stając w progu, ciepło witając!
Przeleciało tak wiele dni
Spacerując, czasu nie znając
Po bezdennych godzinach
Po jałowej ziemi
Depcząc po parzących roślinach
Nie rozpoznając własnych cieni
Wyrzeżbiły cię jej myśli
Za drzwiami starej altany
Może dziś jej się wyśnisz
Wybawco nieznany!
Komentarze (3)
Czytałam kilka razy i przykro mi to stwierdzić, ale jak dla mnie panuję tu lekki chaos. Odczuwam tęsknotę płynącą z wiersza, ale mam wrażenie jakby w wierszu było kilka odrębnych sytuacji... Najpierw metafora tego pukania w drzwi, później przechodzisz do spaceru...
Po bezdennych godzinach
Po jałowej ziemi
Depcząc po parzących roślinach
Nie rozpoznając własnych cieni
Wyrzeźbiły cię jej myśli - (!)
Bardzo szybko zmieniasz nastrój w wierszu.
Tytuł wskazuje na coś wyimaginowanego, coś co dzieje się tylko w umyśle.Kobieta podświadomie pragnie ukazania się za drzwiami kogoś kto ucieszy się na jej widok,wyjdzie na przeciw, powita, zaakceptuje, nada sens życiu.Czas mija, spacerując czyli bez pośpiechu, bez celu.Po beznadziejnych godzinach, bezowocnym życiu, stąpając boleśnie(po parzących roślinach)Wiele trudności napotykać.Nie oglądając się za siebie, nie analizując.Wytworzony obraz oczekiwanej osoby w życiu może sobie tylko wyśnić.Kobieta oczekuje czegoś nie realnego.Jest marzycielką, której życie przemija w samotności, ponieważ w realnej egzystencji nie ma wsparcia.Wybawco nieznany sugeruje, że ktoś taki nie istnieje.
W życiu bym nie wpadła na taka interpretację wiersza, a na pewno nie podczas czytania tego wiersza, dziękuje za wyjaśnienie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania