TEGO się kompletnie nie spodziewałem... Muszę przyznać, że bardzo fajny pomysł, ale jednak szkoda, że nie było widać tego w tekście bardziej :/
Niemniej, nieźle to sobie wykminiłaś :D
Pozdrawiam :)
Chodzi o to, że jak ktoś otwiera oczy, to ciemność znika – a więc ten fragment: „Widzę, jak czarny przyjaciel mnie opuszcza” – to nic innego, jak opisanie właśnie otwierania oczu. ~ No właśnie, że nie. Zamknij oczy. Co widzisz? No właśnie, plamy kolorów. Niewidomi także tak mają. Słowem, tu masz poważny błąd, który w moim przekonaniu skreśla już Twoją wersję. I tak, wiem, że autor ma zawsze rację, ale moja jest tak bliska memu sercu, że ten błąd skreślił nawet prawdę.
Ech... dajcie mi chwilę, dam wszystko na raz.
Vita ~ A czemu nie było tłumaczenia? Patrzyłem na google tłumacz, ale nie pokazywał mi życia.
Szachy to plac zabaw. ~ Nie. Obie rzeczy mają w swym założeniu dawać frajdę i na tym koniec wspólnych cech. Czy schabowy i ziemniak to to samo? Jak to nie Blue, obie rzeczy jesz.
Nawet kiedy powiedziałaś mi, że goniec to huśtawka, a koń to zjeżdzalnia, to dalej jest to dla mnie zbyt naciągane. Przecholowałaś z nimi.
I tak dałbym Ci zera, gdyż ten plac zabaw jest zbyt naciągany. Ech... metafizyka bywa suką... Moje zaświaty w moim przekonaniu pasują po prostu lepiej, tutaj mamy wymyśloną historyjkę, która temat traktuje o wiele zbyt luźno.
Słowem, przecholowałaś Blue.
Slugalegionu, nie wiem czemu Ci tego nie przetłumaczyło, ale "Vita" oznacza życie. Ona widziała ciemność, nie plamki, ciemność; dobrze napisałam, nie popełniłam błędu. Co do reszty - zastanów się dwa razy zanim coś napiszesz :)
Blue, zgodnie z Twą prośbą pomyślałem dwa razy. Nawet nie dwa, kombinowałem dwa dni. Efekt?
[...] jak krew zaczyna krążyć [...] ~ Nie rozumiem. Jaki to ma związek z placem zabaw? --- Nie wiem. Niby może to znaczyć tyle, że z bohaterką jest coś nie tak, ale przecież jak krew krąży, to dobrze. Znaczy to, że żyjesz, nieprawdaż?
Plac zabaw =/= szachom, dalej to utrzymuję. Szachy to chłodna analiza ruchów naszych, przeciwnika/przeciwniczki oraz jego/jej emocji, kalkulacja oraz pamięć. Nie ma miejsca dla emocji, poza tymi, które towarzyszą porażce i zwycięstwu, gdyż to jedynie gra. Dodajmy, że niesamowicie spokojna gra.
Plac zabaw to miejsce przeciwności. Może tam panować spokój, kiedy jest puste albo chaos, kiedy są tam dzieciaki. Poza tym jest głośne i stworzone dla zupełnie innej kategorii ludzi. Nawet rozrywkę dostarczają zupełnie inną.
Ergo, jedynie cel w najprostszej formie mają wspólny.
I tak, gadałem o tym z PP i wiem, że niepotrzebnie zabiłem bachora, który siedział we mnie.
Przeczytałam Twoje wyjaśnienie i muszę powiedzieć, że miałaś wspaniały zamysł. Szkoda, że nie przedstawiłaś jaśniej go w bitwie, bo dałabym z wielką przyjemnością same dziesiątki :)
Pozdrawiam i proszę, nie zniechęcaj się do dalszego pisania :)
Komentarze (18)
TEGO się kompletnie nie spodziewałem... Muszę przyznać, że bardzo fajny pomysł, ale jednak szkoda, że nie było widać tego w tekście bardziej :/
Niemniej, nieźle to sobie wykminiłaś :D
Pozdrawiam :)
DeadHuman, następnym razem spróbuję lepiej opisać pomysł i sprawić, że wszyscy (prawie wszyscy) go zrozumieją :)
[...] jak krew zaczyna krążyć [...] ~ Nie rozumiem. Jaki to ma związek z placem zabaw?
Chodzi o to, że jak ktoś otwiera oczy, to ciemność znika – a więc ten fragment: „Widzę, jak czarny przyjaciel mnie opuszcza” – to nic innego, jak opisanie właśnie otwierania oczu. ~ No właśnie, że nie. Zamknij oczy. Co widzisz? No właśnie, plamy kolorów. Niewidomi także tak mają. Słowem, tu masz poważny błąd, który w moim przekonaniu skreśla już Twoją wersję. I tak, wiem, że autor ma zawsze rację, ale moja jest tak bliska memu sercu, że ten błąd skreślił nawet prawdę.
Ech... dajcie mi chwilę, dam wszystko na raz.
Vita ~ A czemu nie było tłumaczenia? Patrzyłem na google tłumacz, ale nie pokazywał mi życia.
Szachy to plac zabaw. ~ Nie. Obie rzeczy mają w swym założeniu dawać frajdę i na tym koniec wspólnych cech. Czy schabowy i ziemniak to to samo? Jak to nie Blue, obie rzeczy jesz.
Nawet kiedy powiedziałaś mi, że goniec to huśtawka, a koń to zjeżdzalnia, to dalej jest to dla mnie zbyt naciągane. Przecholowałaś z nimi.
I tak dałbym Ci zera, gdyż ten plac zabaw jest zbyt naciągany. Ech... metafizyka bywa suką... Moje zaświaty w moim przekonaniu pasują po prostu lepiej, tutaj mamy wymyśloną historyjkę, która temat traktuje o wiele zbyt luźno.
Słowem, przecholowałaś Blue.
Slugalegionu, nie wiem czemu Ci tego nie przetłumaczyło, ale "Vita" oznacza życie. Ona widziała ciemność, nie plamki, ciemność; dobrze napisałam, nie popełniłam błędu. Co do reszty - zastanów się dwa razy zanim coś napiszesz :)
Blue, zgodnie z Twą prośbą pomyślałem dwa razy. Nawet nie dwa, kombinowałem dwa dni. Efekt?
[...] jak krew zaczyna krążyć [...] ~ Nie rozumiem. Jaki to ma związek z placem zabaw? --- Nie wiem. Niby może to znaczyć tyle, że z bohaterką jest coś nie tak, ale przecież jak krew krąży, to dobrze. Znaczy to, że żyjesz, nieprawdaż?
Plac zabaw =/= szachom, dalej to utrzymuję. Szachy to chłodna analiza ruchów naszych, przeciwnika/przeciwniczki oraz jego/jej emocji, kalkulacja oraz pamięć. Nie ma miejsca dla emocji, poza tymi, które towarzyszą porażce i zwycięstwu, gdyż to jedynie gra. Dodajmy, że niesamowicie spokojna gra.
Plac zabaw to miejsce przeciwności. Może tam panować spokój, kiedy jest puste albo chaos, kiedy są tam dzieciaki. Poza tym jest głośne i stworzone dla zupełnie innej kategorii ludzi. Nawet rozrywkę dostarczają zupełnie inną.
Ergo, jedynie cel w najprostszej formie mają wspólny.
I tak, gadałem o tym z PP i wiem, że niepotrzebnie zabiłem bachora, który siedział we mnie.
Slugalegionu, nie mam zamiaru kolejny raz tłumaczyć/wyjaśniać i nie wiem jeszcze co tam oraz dyskutować znowu na ten temat.
Niebieska, ja tego nie wymagam, broń Boże. Po prostu mówię, że spełniłem Twą prośbę, żeby nie było, że Cię olałem.
Ej, czemu usuwasz?
Slugalegionu, ten kto był zainteresowany na pewno już przeczytał, więc nie widzę problemu, żeby to usunąć.
To dobrze, już myślałem, że Ciebie obraziłem i ponownie odchodzisz. :)
Niczym mnie nie obraziłeś, spokojnie.
Przeczytałam Twoje wyjaśnienie i muszę powiedzieć, że miałaś wspaniały zamysł. Szkoda, że nie przedstawiłaś jaśniej go w bitwie, bo dałabym z wielką przyjemnością same dziesiątki :)
Pozdrawiam i proszę, nie zniechęcaj się do dalszego pisania :)
KarolaKorman, a czemu miałabym się zniechęcać? :) Akurat u mnie nie ma z tym problemu, nikt ani nic mnie nie zniechęci do dalszego pisania. :)
To się cieszę :)
Ja byłem zainteresowany i nie zdążyłem :( Czasu mało.
No cóż... tak bywa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania