Cześć, ZAO. Twoja opowieść nawet zaciekawia. Napisałeś tak, że chcę wiedzieć, co spotka Jankosa. Jednak poszczególne zdania opowieści wymagają jeszcze pracy.
1. Niektóre są za długie, przez co tak skomplikowane, że łatwo o błąd. I błąd się pojawia...Np:
Przez ostatnie trzy godziny jedyne, co widział to ciemność Dniepru przy akompaniamencie świerszczy urozmaicane przez krótkie i dość powierzchowne rozmowy z człowiekiem, który zobowiązał się go przetransportować do umówionego miejsca.
- ciemność urozmaicane przez krótkie rozmowy? Czy jak?
Podziel to zdanie na kilka krótszych, przebuduj treść. Pierwsze, po skróceniu, może być takie:
"Przez ostatnie trzy godziny jedyne, co widział to ciemność Dniepru". to Twoje słowa, co do joty. I ładne zdanie. Dalej możesz napisać krótko: "Grały świerszcze". To kolejna informacja. A rzecz o przewoźniku możesz pominąc. Bo to juz mamy na początku opowiadania. Wiemy, kto jest kim.
2. Jest w zdaniach za dużo niepotrzebnych słow. Np.:
- Ciekawe TU macie poczucie humoru- wymamrotał Jankos poprawiając SWOJĄ kurtkę
- A i owszem, u nas zawsze TU TAK wesoło, TO trzeba przyznać- ciągnął mężczyzna w mundurze
3. Powtórzenia:
-WIEM, a przynajmniej tak mi się wydaje, że WIEM. – rzucił niepewnie Jankos
-Czyli idziesz na ślepo, no cóż twoja sprawa, chociaż dalej NIE WIEM, co cię podkusiłoby przyjechać tutaj, z tak daleka…- Skąd ty w zasadzie jesteś?.
Mógłbyś dać to krócej i bez trzy razy "wiem":
-Wiem, a przynajmniej tak mi się wydaje – rzucił niepewnie Jankos
-Czyli idziesz na ślepo, no cóż twoja sprawa. Co cię podkusiłoby przyjechać tutaj? Skąd ty w zasadzie jesteś?.
Z tego fragmentu wyrzuciłam powtórzenia. wyrzuciłam też słowa: "z tak daleka". przecież przewoźnik nie wie skąd przybył Jankos. pyta go: "Skąd ty w zasadzie jesteś?". Nie może wcześniej mówić: "co cię podkusiłoby przyjechać tutaj, z tak daleka…" Nie wie - czy z daleka, czy z bliska.
ZAO, pisz zdanaimi krótszymi. A jak dajesz dłuzsze, czytaj je kilka razy, sprawdzaj. Nie rozwlekaj akcji dopowiadając, powtarzając. Nie idź "na ilość", idź na jakość!
Powodzenia:)
Zajrzę do kolejnej części. Spróbuj jej się mocniej przyjrzeć przed publikacją.
“Nigdy nie przestaliśmy płakać. Tylko płakaliśmy ciszej. Ukrywaliśmy płacz. Nauczyłam się płakać w taki sposób, żeby z oczu nie leciały mi łzy, połykałam je, gorącą słoną wodę, a one spływały mi do gardła. Tylko to mogliśmy zrobić.”
- to jest krótki fragment powieści Jesmyn Ward z książki Zbieranie kości. Zdania są tutaj krótkie. To nie znaczy, że Jesmyn Ward nie używa zdań dłuższych. Jednak ten przykład pokazuje, że można pisać i tak.
Jesmyn Ward to amerykańska pisarka i wykładowca języka angielskiego na Tulane University, pierwsza kobieta dwukrotnie uhonorowana National Book Award for Fiction (za Wiki).
Kiedyś czytałam wywiad z nią. Powiedziała coś takiego:
"Gdyby istniało niebo i ja trafiłabym tam po śmierci, chciałabym całą wieczność poprawiać zdania, całe akapity..."
Piszę o tym u Ciebie, bo chce powiedzieć, że poprawianie zdań w swoich tekstach może być przyjemnością. Budujesz wtedy coś, co ma dorównać Twojemu wyobrażeniu. Jak najmocniej się do niego zbliżyć.
Oczywiście - można poprawiać w nieskończoność, czemu nie. Jednak to bez sensu. Wtedy nie napisze się nic nowego. Trzeba kiedyś skończyć:)
Komentarze (3)
1. Niektóre są za długie, przez co tak skomplikowane, że łatwo o błąd. I błąd się pojawia...Np:
Przez ostatnie trzy godziny jedyne, co widział to ciemność Dniepru przy akompaniamencie świerszczy urozmaicane przez krótkie i dość powierzchowne rozmowy z człowiekiem, który zobowiązał się go przetransportować do umówionego miejsca.
- ciemność urozmaicane przez krótkie rozmowy? Czy jak?
Podziel to zdanie na kilka krótszych, przebuduj treść. Pierwsze, po skróceniu, może być takie:
"Przez ostatnie trzy godziny jedyne, co widział to ciemność Dniepru". to Twoje słowa, co do joty. I ładne zdanie. Dalej możesz napisać krótko: "Grały świerszcze". To kolejna informacja. A rzecz o przewoźniku możesz pominąc. Bo to juz mamy na początku opowiadania. Wiemy, kto jest kim.
2. Jest w zdaniach za dużo niepotrzebnych słow. Np.:
- Ciekawe TU macie poczucie humoru- wymamrotał Jankos poprawiając SWOJĄ kurtkę
- A i owszem, u nas zawsze TU TAK wesoło, TO trzeba przyznać- ciągnął mężczyzna w mundurze
3. Powtórzenia:
-WIEM, a przynajmniej tak mi się wydaje, że WIEM. – rzucił niepewnie Jankos
-Czyli idziesz na ślepo, no cóż twoja sprawa, chociaż dalej NIE WIEM, co cię podkusiłoby przyjechać tutaj, z tak daleka…- Skąd ty w zasadzie jesteś?.
Mógłbyś dać to krócej i bez trzy razy "wiem":
-Wiem, a przynajmniej tak mi się wydaje – rzucił niepewnie Jankos
-Czyli idziesz na ślepo, no cóż twoja sprawa. Co cię podkusiłoby przyjechać tutaj? Skąd ty w zasadzie jesteś?.
Z tego fragmentu wyrzuciłam powtórzenia. wyrzuciłam też słowa: "z tak daleka". przecież przewoźnik nie wie skąd przybył Jankos. pyta go: "Skąd ty w zasadzie jesteś?". Nie może wcześniej mówić: "co cię podkusiłoby przyjechać tutaj, z tak daleka…" Nie wie - czy z daleka, czy z bliska.
ZAO, pisz zdanaimi krótszymi. A jak dajesz dłuzsze, czytaj je kilka razy, sprawdzaj. Nie rozwlekaj akcji dopowiadając, powtarzając. Nie idź "na ilość", idź na jakość!
Powodzenia:)
Zajrzę do kolejnej części. Spróbuj jej się mocniej przyjrzeć przed publikacją.
-> Co cię podkusiło by przyjechać tutaj?
(albo)-> Co cię podkusiło przyjechać tutaj?
I tu popraw "łodzią" na "łódź":
Rzekł przewoźnik kierując ŁODZIĄ w stronę pomostu
Jest jeszcze kilka drobiazgów do poprawy, np. zapis dialogów. Ale na razie warto skupić się na budowie zdań.
- to jest krótki fragment powieści Jesmyn Ward z książki Zbieranie kości. Zdania są tutaj krótkie. To nie znaczy, że Jesmyn Ward nie używa zdań dłuższych. Jednak ten przykład pokazuje, że można pisać i tak.
Jesmyn Ward to amerykańska pisarka i wykładowca języka angielskiego na Tulane University, pierwsza kobieta dwukrotnie uhonorowana National Book Award for Fiction (za Wiki).
Kiedyś czytałam wywiad z nią. Powiedziała coś takiego:
"Gdyby istniało niebo i ja trafiłabym tam po śmierci, chciałabym całą wieczność poprawiać zdania, całe akapity..."
Piszę o tym u Ciebie, bo chce powiedzieć, że poprawianie zdań w swoich tekstach może być przyjemnością. Budujesz wtedy coś, co ma dorównać Twojemu wyobrażeniu. Jak najmocniej się do niego zbliżyć.
Oczywiście - można poprawiać w nieskończoność, czemu nie. Jednak to bez sensu. Wtedy nie napisze się nic nowego. Trzeba kiedyś skończyć:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania