Wymarzone ciało
Waga kłamie.
Żebra także.
To normalne, że wciąż marznę.
Nie, nie jestem zniewolona
Nie, nie słabnę, nie, nie konam.
Znajdę powód rozstrojenia
Inny niż twe wyjaśnienia.
Żyły nie są zbyt widoczne
Jedząc więcej nie odpocznę.
Przestań mówić, że się głodzę
Jeszcze bez omdlenia chodzę
Nie są też zwiastunem kresu
Dwa kwartały bez okresu.
Przytyć byłoby słabością
Z którą walczę każdą kością.
Tłuszcz usunąć z życia muszę
Co z tego, że razem z duszą.
Komentarze (1)
Ale ten ostatni wers się gryzie. Znaczy, ładnie podsumowuje, ale jak dla mnie trochę zbyt "agresywny" jest ten koniec. Radziłbym też zastanowić się trochę nad zapisem. Pozdro
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania