Wyobraźnia

Do autobusu wsiadła wyjątkowo atrakcyjna dupencja, na której widok w moim umyśle zrodziły się naprawdę dziwaczne fantazje erotyczne. Nagle siedzący obok grubas wrzasnął, jakby usłyszał albo raczej zobaczył, moje myśli. Następnie głowa mu eksplodowała, dekorując wnętrze krwawą owsianką.

Kierowca natychmiast zatrzymał pojazd i spojrzał na ten obraz nędzy i rozpaczy, czyli na mnie jakbym to ja zawinił.

— On już tak miał, jak wsiadał – powiedziałem szybko. – Był taki niewyraźny.

— No niech pan jedzie – oburzyła się jakaś staruszka. – Mam umówioną wizytę u stylisty.

— Nie będę jeździł z trupem.

— W takim razie ja wysiadam.

Zewsząd dobiegły głosy poparcia. Inni również nie zamierzali siedzieć w tym smrodzie. Kilka osób zwymiotowało, a ktoś z tyłu domagał się otwarcia okien. Sam bym najchętniej wydostał się stamtąd jak najszybciej, ale grubas wciąż torował mi drogę. Małpim wdziękiem w końcu udało mi się przecisnąć, ale wtedy tłum oszalał. Jeden z pasażerów wybił okno, a reszta nie zważając na odłamki szkła poczęła gramolić się na zewnątrz. Pozostało tylko kilka osób, zadeptanych lub wymiotujących na siebie naprzemiennie, jakby im się to spodobało.

Po wydostaniu się z autobusu, odetchnąłem świeżym powietrzem. Po chwili znów przeszła koło mnie ta sama atrakcyjna dziewczyna, co wcześniej i od razu pomyślałem, że chciałbym ją przelecieć, choć teraz była upaprana krwią i rzygami. W następnej chwili eksplodowała, a jedna z jej nóg śmignęła obok mnie niczym pocisk artyleryjski.

Stałem tak przez chwilę, zastanawiając się nad zbieżnością tych okropnych zdarzeń z moimi lubieżnymi wyobrażeniami. Postanowiłem zrobić test. Udałem się pod dom mojego największego wroga i zapukałem do drzwi, a kiedy wystawił głowę, obrzucając mnie inwektywami, zacząłem intensywnie myśleć o seksie z jego matką, żoną, kochanką. Odsunąłem się na bezpieczną odległość, po czym mój niedobry znajomy również eksplodował.

W gruncie rzeczy była to całkiem interesująca moc. Nikt nie był w stanie niczego mi udowodnić, gdyż atakowałem nie bronią konwencjonalną, a ostrzem moich myśli. Udałem się więc na ulice i wyobrażając sobie same bezeceństwa obserwowałem jak wszyscy dookoła mnie eksplodowali, zalewając okolicę juchą. W końcu mi się to znudziło, a może poczułem wyrzuty sumienia, więc udałem się na prawie pustą plażę, gdzie przesiadywał tylko Zboczony Stasiu, zapewne czekając aż z morza wynurzy się naga Afrodyta. Ten to dopiero miał chore myśli, gdyby potrafił nimi zabijać, świat z pewnością czekałby Armageddon. Za późno pojąłem, że tego dnia być może nie tylko ja dostałem taką supermoc i w następnej chwili uległem samozniszczeniu, podobnie jak moje ofiary.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Pan Buczybór rok temu
    No, dość ciekawa wizja. Z taką supermocą to by pewnie do Marvela nie przyjęli

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania