Wypadek na parkingu
W poniedziałkowy poranek biuro firmy "AlfaTech" było wyjątkowo ciche. Pracownicy szeptali między sobą, zerkając co chwilę w stronę gabinetu, w którym od kilku minut przebywał prezes. Nikt nie wiedział, dlaczego został wezwany ochroniarz i dlaczego na parkingu stał rozbity fragment samochodu.
Drzwi gabinetu nagle się otworzyły.
- Panie Stefanie, proszę wejść - powiedział spokojnie prezes, poprawiając okulary.
Stefan przełknął ślinę i wszedł do środka.
- Wie pan, dlaczego pana wezwałem? - zapytał prezes, wskazując krzesło.
- Nie do końca, choć mam pewne przypuszczenia - odpowiedział Stefan niepewnie.
Prezes westchnął i spojrzał przez okno na parking.
- To, co zostało z mojego samochodu, raczej nie było zaparkowane w takim stanie.
- Panie prezesie, ja... to był wypadek - Stefan zaczął nerwowo tłumaczyć. - Ktoś źle zaparkował, próbowałem wyjechać i... zahaczyłem.
- Zahaczył pan? - prezes uniósł brwi. - To wygląda, jakby czołg po nim przejechał.
Przez chwilę w gabinecie panowała cisza, po czym prezes niespodziewanie się uśmiechnął.
- Wie pan co? Każdemu może się zdarzyć. Następnym razem proszę tylko powiedzieć prawdę od razu.
Stefan odetchnął z ulgą.
- Dziękuję, panie prezesie. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
- Mam taką nadzieję - odpowiedział prezes. - A teraz proszę wracać do pracy. I... lepiej dziś nie zbliżać się do żadnego samochodu.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania