Wypłoszyć go!

kryje się we mnie ta energia, duch. wczepia pazurkami.

szary jest, choć udaje bezbarwnego. próbuję zrobić z nim

to, co krzyczy tytuł. jak widać - bez skutku.

 

łobuz powoduje chęć ucieczki, szukania w sobie niszy

w którą można by wpełznąć, zakopać się po uszy

obrosnąć włóczką

 

rodzi dziwne pragnienia, na przykład czytania

wierszy celebrytów, trzecioligowych gwiazdeczek,

szerzej: znanych, medialnych osób

 

chcę wiedzieć, co napisałaby Mandaryna

panie Cichopek, Warnke

Halejcio i Julia Wieniawa, mam ochotę lekturzyć

poematy autorstwa Piotra Żyły

 

poezje tiktokerek, youtuberek, nastolatek od

tutoriali makijażowych, odchudzaniowych,

zdrowożywieniowych

 

wiersze instagramerek, albo znowu zamachowców,

masowych morderców, seryjniaków,

fetyszystów zajmujących eksponowane stanowiska

 

pociągają mnie twory znikiforzałych artystów

tłumaczy przekładających na nasze języki duchów

 

moim zdaniem każdy ma obowiązek skreślić

(czemu jeszcze nie jest to nakazane przez prawo?)

pewną liczbę tekstów poetyckich

 

nieważne, jakiej wartości by były

mierne, zabiedzone, na wypasie, trendy, czy lamerskie

po prostu musi i już!

 

gdzieś pod Wrocławiem, Olkuszem, albo Kętami

jest inny Olkusz, może Lublin, albo Kędzierzyn-Koźle

 

Luca Samivoni, artysta włosko-macedońskiego pochodzenia

w zaciszu swojej tajnej pracowni

położonej za szafą, w mieszkaniu kompletnie

obcych mu ludzi

rzeźbi w szarej, czystej energii. ciągle dąży, przekracza

 

nigdy go nie było. chcę być taki jak on. i nie

chodzi o to, by zwariować, albo się zabić,

nawet na niby

(za proste, tak to każdy by wolał: pójść

na łatwiznę i wykrzyczeć coś w kartkę

do grudy gliny, na płótno)

 

po prostu... ktoś powinien mnie odkryć po latach

i wyśmiać

(jaki jest literacki odpowiednik Złotej Maliny?)

 

aha, właśnie.

pokazałem pierwsze zwrotki tego tekstu

mistrzowi Samivoniemu

(nie wiecie, jak wielkim sprytem trzeba się wykazać

żeby go odwiedzić i nie zostać zauważonym przez

nieświadomych jego obecności właścicieli mieszkania)

popukał się w czoło, że co ja w ogóle

 

i znowu częstował mnie owocami, mówił,

że po zjedzeniu choć jednego (koniecznie w całości)

poznam, czym jest pełnia aktu twórczego

 

grzecznie odmówiłem, bo to przecież

kolorowe żarówki, nikt przy zdrowych zmysłach

nie weźmie tego do ust

 

a ten mi znowu, że nie rozumiem

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Tjeri miesiąc temu
    "chcę wiedzieć, co napisałaby Mandaryna
    panie Cichopek, Warnke
    Halejcio i Julia Wieniawa, mam ochotę lekturzyć
    poematy autorstwa Piotra Żyły

    poezje tiktokerek, youtuberek, nastolatek od
    tutoriali makijażowych, odchudzaniowych,
    zdrowożywieniowych

    wiersze instagramerek, albo znowu zamachowców,
    masowych morderców, seryjniaków,
    fetyszystów zajmujących eksponowane stanowiska"

    Rany, to byłby niezapomniany tomik. Też chce!
    A poza tym chętnie przeczytałabym wiersz sąsiada co czesze i odkurza swój trawnik z miłością i budowlańca, który stojąc na wznoszonych przez siebie murach, reguralnie zagląda mi w okna.

    Jest coś w Twoim pisaniu, Florek. Pływa sobie czytelnik w wannie słów i nie zauważa, że w następnym wersie wyciągasz korek.
    Takie czytanie bez poczucia kontroli. Wydaje się, że jest się obok, a tymczasem już powoli wiruje...
  • Florian Konrad miesiąc temu
    dziękuję serdecznie za takie cudowne słowa!
  • Sergeant Wypłosz miesiąc temu
    Wypłoszyć Wypłosza!
  • Florian Konrad miesiąc temu
    pewnie :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania