Wyrok Czarnoboga
Pierwsze promienie czerwono-złotego światła świtu, odbiły się na licach młodej pary.
Czuli ciepło swoich złączonych rąk, nowego dnia oraz obietnicy wspólnej przyszłości. Szczęście nie było trudem pracy, nie było długiem do spłacenia...
Przychodziło naturalne, jak deszcz, jak upał, jak kwiat wyrastający z żyznej ziemi. Rozchylający swe płatki po więcej i więcej.
"Mieć siebie nawzajem". Gdy patrzył w błękitne niebo jej oczu, widział tam siebie wyraźnie. Lepszego, tego kim być może stać się dzięki jej miłości.
Ona zaś w jego pełnym powagi i mądrym spojrzeniu, dostrzegała prawdę o sobie.
Możliwość.
Łany zbóż łaskotały po skórze, gdy biegli przez pole, powiewając szatami równie czystymi jaki ich intencje względem siebie. Twarzami zwróceni ku słońcu, źródle swej rodowej siły.
Zdyszani i roześmiani dotarli na skraj puszczy, zatrzymując by odpocząć przy strumyku.
- Oj nie wiem czy takiego lebiegę mi za męża brać, co panny w sukni prześcignąć nie potrafi... - podwijając zmoczoną spódnicę zawołała zawadiacko Bogna, ukazując przy tym zgrabną łydkę.
Przebor przewrócił oczami, skończywszy napełniać skórzany bukłak.
- Prawdziwy myśliwy raduje się z samego polowania, skoro wie że zwierzyna mu nie.... - ucieknie! - dodał, pozorując atak, na co odpowiedział mu głośniejszy chichot odskakującej dziewczyny.
Spłoszone ptactwo poszybowało w kierunku prastarych drzew, w których masywnym cieniu zwykły szukać schronienia też inne zwierzęta, gdy tylko słońce osiągało swój szczyt.
Przedsionek lasu, zazwyczaj pełen dźwięków życia, dziś przywitał parę złowrogą ciszą.
Dziewczyna pierwsza poczuła zmianę. Gdy chłopak dogonił ją, całując w szyję, spojrzała na niego z ostrożną powagą.
- Co się stało? - zapytał, widząc jej zdawkowo strwożone oblicze.
- Nie podoba mi się ta cisza - zniżyła głos, wtulając w opokę jego ramion.
Zbyt daleko od wioski żeśmy pognali. Babka mówiła że ludzie z puszczy nie wrócili ostatnio... A Bogumiła ciało niedawno znaleźli, całe pokłute!
- Bo polowanie się przedłuża, czarta żadnego to sprawka nie jest. A Bogumiła locha pobodła, bo nieostrożnym był jak zwykle... - z kwaśnym uśmiechem stwierdził Przebor.
Żony lękliwej mi nie trzeba... - szepnął, łaskocząc ją w ucho.
- Nie żartuję! Wracajmy, bo zły los nam przeczuwam! - rzekła stanowczo, wyswobadzając się z jego uścisku.
Przebor spojrzał tylko po niej i westchnął, zastanawiając jak kto wyglądać będzie po zaślubinach ich wspólne życie. Dziewczyna miała dar - nieraz już zdarzyło się iż trafnie przewidziała co się komu przydarzy, a zmarli często przychodzi do niej we snach, żegnając się lub udzielając porad.
- Już dobrze, nie bocz się na mnie ty urokliwa ma rusałko... Wracamy.
Twarz Bogny rozjaśnił uśmiech satysfakcji, równie szybko zmieniając w wyraz przerażenia.
- Przebor, za tobą! - krzyknęła, wskazując palcem na bliżej nieokreślony punkt za plecami młodego myśliwego.
Obrócił się błyskawicznie, dobywając noża zza pazuchy. Wytężył wzrok, starając znaleźć tkwiące w zielonej gęstwinie niebezpieczeństwo.
Bogna miała rację. Niewyraźna, ciemna sylwetka człowieka przerwała bezruch, odłączając od bezliku pni.
- Ktoś ty!? - zawołał w kierunku obcego, głosem przepełnionym intencją bronienia swej wybranki choćby i do ostatniego oddechu.
Nieznajomy przyglądał się mu tylko, niewzruszony ostrzeżeniem, zdając nie słyszeć pytania.
Przebor nie widział jego twarzy, pozostającej w mroku kaptura.
- Głuchyś? - Coś ty za jeden pytałem!
- Przebor spójrz, jest ich więcej! - drżącym głosem dodała Bogna, przysuwając do pleców chłopaka.
I faktycznie - spomiędzy drzew, niespiesznie poczęły wyłaniać się zakapturzone postacie, niektóre trzymające w dłoniach pałki, a inne sieci jakby szykując do finału polowania.
Rozejrzał się, miarkując liczebność napastników. Było ich przynajmniej sześciu, z każdej strony nadchodzących po dwóch, odcinając możliwe drogi ucieczki.
Młodzieniec ciężko przełknął ślinę, pierwszy raz w życiu pojmując co też dokładnie musiała czuć osaczona zwierzyna.
...
Pobudka była gwałtowna.
Świadomość wróciła do posiniaczonego ciała, gdy rzucona przez porywacza bezwiednie upadła na twardą glebę.
W ustach czuła smak krwi z przegryzionej wargi. Szarpnęła się, lecz ręce nadal miała skrępowane. Ktoś zdjął zakrywającą jej oczy opaskę.
Zamrugała, rozglądając wokół załzawionym wzrokiem.
Znajdowali się na wypalonej ziemi, pośrodku dawnej polany niegdyś muszącej być miejscem sakralnym, o czym świadczył rozłożysty dąb oraz okalające go kamienne posągi bogów... - jednak teraz posągi stały uszkodzone, a dąb wydawał obumarły.
Obok niej leżał Przebor - jego ciało nosiło znamiona stoczonego boju, pełne krwawych siniaków, otarć oraz rozcięć.
Mimo przerażenia, była z niego dumna. Walczył do samego końca, broniąc jej własnym ciałem, zdoławszy nawet zabić jednego z napastników, wbijając mu nóż w trzewia aż po samą rękojeść. Jednak i on musiał ulec przewadze lepiej uzbrojonej grupy.
Teraz, obudzony kopniakiem, parsknął bąbelkami czerwonej śliny.
- Dość! Potrzebujemy go żywego. Przynajmniej na razie... - oznajmił nieprzyjemny głos należący do odzianego w czarną szatę, brodatego starca.
Żwawo, pod ołtarz z nimi! - machnął w kierunku drzewa kościstą ręką wystającą z długiego, zdobionego rękawa.
Przebor stęknął tylko, gdy brutalnie zawleczono go po sczerniałej ziemi. Bogna przyjrzała się zakapturzonym napastnikom, pierwszy raz mając okazję oglądać ich wyraźnie, rozpoznając coś znajomego w sposobie jakim się poruszali.
Gdy jeden z nich nachylił się, chcąc chwycić ją w pasie - nie zastanawiając się długo, z całej siły uderzyła go z główki.
Zdezorientowany mężczyzna stracił równowagę siadając ciężko na ziemi, mimowolnie odsłaniając swe oblicze.
Wyglądał na całkowicie nieprzytomnego, i to bynajmniej nie od ciosu - wodząc wte i wewte pustymi, niewidzącymi białkami oczu, zdając się szukać czegoś co utracił.
Dziewczyna znała go z wioski, jako jednego z myśliwych, którzy wyruszyli na polowanie ponad księżyc temu.
c.d.n
Komentarze (17)
Temat słowiański fajny, podczas researchu dowiedziałem się kilku interesujących rzeczy o starych wierzeniach i kulturze.
- najazd barbarzyńców
- klątwa
- porwanie kochanków
- zemsta złego maga
- morderstwa w lesie
Mogę ci podać nowe jak chcesz
Ciemna puszcza/siły natury
Kult starego boga
Samotność pustelnika
Rodowa Misja/więzy krwi
Powodzenia, czas nielimitowany, ale polecam nie spieszyć się przysiąść i poszperać trochę w necie by poszerzyć swoją wiedzę o tych tematach około-słowiańskich, ja tak zrobiłem i nie żałuję.
Wychodzi z Ciebie romantyzm, z zacięciem zbujnickim. Czekam na czary i magię w następnych fragmentach. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania