wyrwane z pokoju zwierzeń

w tyle rzeczy wierzę i tylu oddaję -

w człowieka, księgę, w kosmos, DNA wrośnięcia

to wszystko, z czym się liczę, niesie się w krwiobiegu

tworzy mnie i buduje, lecz abym w ruinę,

w zgliszcza nie obróciła powstałej konstrukcji,

muszę pieczę mieć nad nią, czyli kochać siebie,

 

nie pozwolić naruszyć, uszczknąć sprzeniewierzyć...

chociażby pod rygorem zmarszczonego czoła

i brwi nagle ściągniętych świata, który zdobył

w swym wątpliwym mniemaniu pewność, że ma w rękach

bicie mojego serca

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Garść 2 godz. temu
    Powodzenia!
  • TseCylia 2 godz. temu
    Dzięki:)
  • Beloniusz 2 godz. temu
    Z niczego się nie tłumaczyć i robić swoje. Powoli odkrywam tę prawdę.
    Pozdrawiam :)
  • TseCylia 2 godz. temu
    To pozytywna prawda :) Warto do niej dojrzeć:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania