wyrwane z pokoju zwierzeń
w tyle rzeczy wierzę i tylu oddaję -
w człowieka, księgę, w kosmos, DNA wrośnięcia
to wszystko, z czym się liczę, niesie się w krwiobiegu
tworzy mnie i buduje, lecz abym w ruinę,
w zgliszcza nie obróciła powstałej konstrukcji,
muszę pieczę mieć nad nią, czyli kochać siebie,
nie pozwolić naruszyć, uszczknąć sprzeniewierzyć...
chociażby pod rygorem zmarszczonego czoła
i brwi nagle ściągniętych świata, który zdobył
w swym wątpliwym mniemaniu pewność, że ma w rękach
bicie mojego serca
Komentarze (4)
Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania