wyrwane z pokoju zwierzeń

w tyle rzeczy wierzę i tylu oddaję -

w człowieka, księgę, w kosmos, DNA wrośnięcia

to wszystko, z czym się liczę, niesie się w krwiobiegu

tworzy mnie i buduje, lecz abym w ruinę,

w zgliszcza nie obróciła powstałej konstrukcji,

muszę pieczę mieć nad nią, czyli kochać siebie,

 

nie pozwolić naruszyć, uszczknąć sprzeniewierzyć...

chociażby pod rygorem zmarszczonego czoła

i brwi nagle ściągniętych świata, który zdobył

w swym wątpliwym mniemaniu pewność, że ma w rękach

bicie mojego serca

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Garść 5 miesięcy temu

    Powodzenia!

  • TseCylia 5 miesięcy temu

    Dzięki:)

  • Beloniusz 5 miesięcy temu

    Z niczego się nie tłumaczyć i robić swoje. Powoli odkrywam tę prawdę.
    Pozdrawiam :)

  • TseCylia 5 miesięcy temu

    To pozytywna prawda :) Warto do niej dojrzeć:)

  • Jimmy 5 miesięcy temu

    👏

  • TseCylia 5 miesięcy temu

    Dzięki

  • Sokrates 5 miesięcy temu

    Bardzo cenne i głębokie myśli. Gratuluję!

  • TseCylia 5 miesięcy temu

    Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania