Wyścig
3,2,1,!
Fruną białe liście zapełnione moją myślą.
Do spodni przypięty łańcuch liter.
Odczepiam i wlepiam na biały papier.
To wyścig? ale nie jestem pewien.
Oklejam przedmieścia słowem
jak gniewny sprayem ściany
pod miejskim mostem.
Piorun emocji wydobył się z klatki, nabrał słownego kształtu - Łoł!
Dokładam nonszalancko czarne litery.
Odpada kolejny biały papier od ręki.
Pac na ścianę.
Buzuje pompa sercowa, tłoczy atrament.
Łączą się w pary
złość z miłością, sex z apetytem.
To w oparach słonego potu.
Pośpiech plunął błędem
i padł ciąg słów bez kreski nad ó, í, ź.
Stop!
To nie wyścig!
Aaa, to zacznę od nowa.
3, 2, 1,!
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania