Wyścigi
Psycholog do którego chodzę jest mężczyzną w moim wieku. Mam mieszane uczucia co do jego kompetencji, ale widzę, że on bardziej potrzebuje mnie niż ja jego, więc chodzę raz w tygodniu i sobie gadamy.
- Napijesz się czegoś? - spytał.
- Woda wystarczy.
- Jasne.
I wziął butelkę whisky i nalał dwie szklanki, tak jak zawsze to robił.
- Jak minął ci tydzień? - spytał unosząc szklankę do szturchnięcia.
- Dobrze w sumie. Tylko wczoraj robiłem dziwne rzeczy.
- Jakie?
- A naszczałem do kibla, ale kropla na deskę spadła i zamiast wytrzeć papierem to wziąłem deskę w swe dłonie i robiłem o tak - tu mu pokazałem jak - i patrzyłem jak ta kropla krąży dookoła deski.
- To ciekawe.
Wypił swoją szklankę i dolał sobie nową, a przy okazji mi.
- Pokażesz jak to robiłeś? - spytał.
- Pokażę.
Poszliśmy do toalety. Wyciągnąłem ptaszka i krople z niego puściłem na deskę. Potem wziąłem deskę w dłonie i zacząłem poruszać tak, by kropla pływała dookoła.
- O tak robiłem, pół dnia.
- Rozumiem. A możesz jeszcze jedną kropelkę tam dać?
- Mogę.
Wyciągnąłem ptaszka i cyk kropla spadła na deskę klozetową.
- Brawo! - powiedział mój psycholog.
- I co teraz?
- No ruszaj tą deską! Niech się ganiają!
To ruszam, a one się ganiają.
- Stop! Mam pomysł! Czekaj!
I pobiegł gdzieś, a za chwilę wrócił z flamastrem w dłoni. Spojrzał na mnie mądrze, a potem zaczął malować na desce linie, a właściwie tory, osiem torów, jak na stadionie lekkoatletycznym.
- Weź tu nasilkaj jeszcze kilka kropel - poprosił - ma być osiem.
Nasikalem.
- Kurde, szkoda, że wszystkie są tego samego koloru - powiedział smutny.
- Dlaczego?
- Bo jakby chociaż ze dwie czarne były to byśmy mogli obstawiać wyścigi.
- Dalej możemy - odparłem.
- No tak, ale szansę przy obstawianiu są mniejsze, jak wszyscy zawodnicy są tego samego koloru.
- To rasistowskie!
- Prawda? Ale prawdziwie.
- Racja - powiedziałem.
- To co, ścigamy się? - spytał.
I kręciłem deską zaszczaną do samego rana. Zawsze wygrywała żółta kropla, która w naszym języku była Azjatą. Jak wszystkie na planszy. I dziwiliśmy się, że żółtki są takie szybkie, ale skoro nie ma czarnych to niech sobie wygrywają.
Komentarze (5)
Dobra, fajne
Dobra, dzięki
"I wziął butelkę whisky i nalał dwie szklanki, tak jak zawsze to robił.
Tymczasem ja, będący po wczorajszym meetingu... "
Hm. No nie wiem.
Też nie piję, piona bratku
Dominik Stefan 👌
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania