Wysokie napięcie

0. -Wypadł mi włos.

-Jeden?

-Na razie jeden.

1. I tak to się właśnie zaczyna. Wypadnie jeden niepozorny maleńki fragmencik. Człowiek może się nawet nie spostrzec, że coś się w ogóle stało. Jakiś czas później dołączy kolejny. Potem znów...

2. Elektryk wspinał się powoli po drabinie. Każdy krok stawiał niezwykle ostrożnie. Z przejęciem wręcz. Tak wchodzi się na Mount Everest krok za krokiem zdobywając kolejne metry.

Zdziwił się dotarłszy wreszcie do przewodów, odkrył bowiem, że siedzi na nich jakiś mężczyzna odziany w białe futra i ciemne okulary.

„Moje uszanowanie”, pomyślał siedzący.

3. I tak to się właśnie zaczyna. Niepozornie. Dziwny człowiek w niezwykłym miejscu. Oczywiście nie zawsze jest aż tak spektakularnie, ale czasem po prostu musi.

4. -To nie ma tragedii.

-Jak to nie?

-To tylko jeden włos.

5. Dziwny osobnik stanowczo za mało skwierczał jak na kogoś siedzącego na liniach wysokiego napięcia.

-Nic panu nie jest? -spytał wciąż lekko zszokowany elektryk.

„A powinno?”, zdziwił się mężczyzna w ciemnych okularach.

-Normalnie powiedziałbym, że tak.

„Zatem wszystko w porządku.”

6. Można by się zastanawiać, czy rzeczywiście, jednak cokolwiek to było, już się zaczęło, a takie rzeczy z reguły trudno jest zatrzymać.

7. „Nonsens”, pomyślał ktoś o wiele wyżej.

„Proszę?”

„Nonsens”, dłuższa przerwa. „Wiedziałeś, że kraby chodzą bokiem?”

„Przeszło mi to kiedyś przez myśl..”

„Ale dlaczego?”

„Może tak się lepiej pozuje do okładek?”

8. Elektryk jednak nie był przekonany. Wiedział, że przewody powinny się w takiej sytuacji zachowywać inaczej, o mężczyźnie już nawet nie wspominając.

-A siedzi pan tutaj bo? -zagaił niepewnie.

„Podziwiam widoki”, pomyślał zapytany. „W napięciu.”

9. Ktoś inny jak już wiadomo myślał o krabach. Elektryk myślał głównie o prądzie. I gumowych rękawicach. Przelatujący nieopodal ptak myślał o toalecie, a nieszczęsny samochód o działkach przeciwlotniczych.

Wszyscy o czymś myśleli, a widoki były podziwiane. W napięciu.

10. Przydałby się jakiś koniec. Być może morał, jednak jedynym co później usłyszał elektryk, gdy dziwny mężczyzna już zniknął, było ciche skwierczenie przewodów.

11. -Od tego się przecież zaczyna.

-Ale się na tym nie kończy.

-W zasadzie to owszem.

-A w kwasie?

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania