"Wyspa" - Cz. 1

Załoga statku "Carlin" była już bardzo blisko upragnionego celu. Podróż znacznie się przedłużyła, ponieważ czwórka badaczy płynęła wzburzonym morzem. Wokół było widać szare chmury, z których niezdecydowanie kropił chłodny deszcz. Przygnębiający wpływ krajobrazu dawało się odczuć w zachowaniu zespołu. Sven leniwie poruszał ciężkim, drewnianym sterem, będąc na wpół śpiącym, a obok niego o barierki opierała się Nadia, kontemplując nad bieżącymi sprawami, czasami cofając się do przeszłości. Marcus leżał na pryczy w kajucie i zapisywał kolejne strony swojego pamiętnika. Anette, najżywsza z całej ekipy, nie wiedziała, co ze sobą począć. Nikt nie był skory do rozmowy, więc przechadzała się po pokładzie Carlina tu i z powrotem, nie mogąc się doczekać końca wycieńczającego rejsu. Czwórkę przyjaciół łączył jeden cel - zbadać nieznany kontynent. Zobaczyć, jak wygląda tutaj życie i interakcje społeczne. W Landige - kraju, skąd pochodziła załoga, nie było wówczas najlepiej. Powstała nowa sekta, która pochłaniała coraz więcej nowych wyznawców. Zaczęły powstawać konflikty na tle religijnym, które ostatecznie doprowadziły do wojny domowej pomiędzy chrześcijanami, a wyznawcami nowej, nawet nie nazwanej jeszcze wiary. Starcia powoli wyniszczały Landige. Rząd wydawał mnóstwo pieniędzy na tłumienie zamieszek, wyposażanie wojska i konsultacje międzynarodowe. Wszystko na nic. Kraj pogrążony był w chaosie. W końcu cały rząd opuścił Landige. Wybuchła anarchia. Wieść szybko się rozeszła i wszyscy ludzie, mający dość życia pod wodzą kogoś innego zaczęli zalewać opustoszały i wyniszczony kraj, narzucając swoją kulturę i religię. Dalszych losów nie znał nikt. Nikt, kto po wydarzeniach, jakie rozpoczęły konflikty wewnętrzne uciekł, szukając szczęścia gdzie indziej. To była przeszłość, którą należało zostawić daleko za sobą, patrząc w horyzont, szukając szansy na nowe, lepsze życie.

W pewnym momencie Sven nagle otrzeźwiał i wyprostował się, a jego źrenice znacznie się rozszerzyły. Skała. Na środku morza była wielka skała, która dopiero teraz ukazała się zza gęstej mgły. Nie było już możliwości jej ominąć, jednak sternik szybko ujrzał niewielką wyrwę.

-Uwaga, przygotujcie się! Jaskinia! - wykrzyknął do reszty Sven. Dziewczyny momentalnie odwróciły się w stronę przeszkody, a Marcus wybiegł nerwowo z kajuty, rzucając pióro i kajecik na podłogę. Spojrzał najpierw na Svena, a potem w kierunku, gdzie spoglądała cała reszta.

-Jak my przez to przepłyniemy? Nie zmieścimy się! - wykrzyknęła Anette.

-Tylko bez paniki mi tutaj! Trzymajcie się mocno, a wyjdziemy z tego bez szwanku... Matko kochana!

Ogromny błysk pojawił się na niebie i zostawił po sobie głośny, rozchodzący się w bezkres huk. Niewinne kropienie przekształciło się w ulewę. Wszyscy momentalnie skierowali się w pobliże Svena, pod niewielki daszek, który przykrywał ster. Od spotkania Carlina ze skałą dzieliły sekundy. Sven w pełni skupiony nie zwracał uwagi na wałęsających się zaraz obok niego, próbujących uniknąć deszczu kompanów i manewrował sterem. Lekko jedynie zahaczając o jakiś kamień, zwinnie wślizgnął się do jaskini.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • alfonsyna 24.06.2016
    Hmmm... chyba na razie trudno mi się jakoś szerzej wypowiedzieć, ale początek wygląda obiecująco, więc będę zaglądać do dalszych części, by się przekonać, dokąd zmierza cała historia. Póki co wszystko pokazane jest bardzo ogólnie, znamy jednak główny cel bohaterów, co jest dobrym punktem zaczepienia. Napisane całkiem zgrabnie, nie widzę większych błędów, co również jest dla mnie bardzo ważne. Z oceną się na razie wstrzymam, ale postaram się śledzić. Pozdrawiam. ;)
  • CabejAkus 24.06.2016
    Dziękuję bardzo za konstruktywny komentarz! :D Opowiadanie napisane jest już w całości. Wstawiam je w częściach, bo łatwiej mi wtedy usuwać wszelkie błędy. Kolejna część ukaże się już niebawem. Pozdrawiam. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania