Wyspa Rekinów
WYSPA REKINÓW
Lato 1994, rano.
Carl, Princeza, Max i Pacifica byli dobrymi znajomymi, mieli po dwadzieścia kilka lat. Lecieli niedużym samolotem na zwrotnikową Wyspę Rekinów, leżącą na oceanie. Gdy znaleźli się na miejscu, popłynęli jachtem w stronę otwartego morza, aby zwiedzić kilka mniejszych wysepek. Na każdej z nich, czekały na nich plaże z hamakami na palmach i wesoło wyglądające, kolorowe bungalowy.
W pewnym momencie, Max zauważył delfina wesoło wyskakującego z wody niedaleko łodzi. Zawołał wszystkich pozostałych, którzy wkrótce przyszli i też zobaczyli stworzenie wodne, co ich ucieszyło.
Nagle, delfin uciekł gdzieś w odmęty oceanu, a chwilę później coś dziwnie i groźnie zatrzęsło oraz zakołysało statkiem. Zaraz potem, wokół jachtu wynurzyło się kilka trójkątnych płetw. Wówczas nie było żadnych wątpliwości, że ssaka morskiego przepłoszyła złowieszcza horda bardzo groźnych drapieżników, czyli rekinów.
Na szczęście, po kilku chwilach przypłynęło kilka kolejnych delfinów, które obroniły ludzi i przepędziły rekiny. Gdy turyści to zobaczyli, uradowali się z tego powodu i urządzili na jachcie imprezę taneczną z wesołą muzyką. Tak minął pierwszy dzień przygody morskiej. O zachodzie słońca, łódź wróciła na wyspę, a prawie do końca drogi towarzyszyło jej kilka delfinów.
Na miejscu, zabawa przeniosła się z pokładu jachtu do sali dyskotekowej w otoczonym pięknymi ogrodami hotelu, niedaleko plaży. Z szafy grającej leciała muzyka latynoska i polinezyjska, a wystrój w tym pomieszczeniu stanowiły świece, naszyjniki z kwiatów, kolumny bambusowe i deski surfingowe.
Rano, wypoczęci turyści wyszli na zewnątrz aby odetchnąć świeżym powietrzem. Postanowili przejść się po dżungli. Gdy znaleźli się już w głębi lasu, na jednym z drzew zauważyli coś dziwnego. Gdy to coś zeskoczyło na ziemię, okazało się być wodno-lądowym potworem morskim, prawie dwa razy wyższym od człowieka.
Na jego widok, spacerowicze zaczęli uciekać tak szybko, jak tylko się da. Przybiegli na plażę, weszli na jacht i prędko odpłynęli. Stwór przybiegł za nimi, wskoczył do wody i podążył za nimi. Jednak po drodze, został zaatakowany przez nieduże stado delfinów, liczące kilka osobników. Cała akcja miała miejsce pod powierzchnią wody i niedaleko łodzi, dzięki czemu uciekający ludzie widzieli wszystko z pokładu, a przebieg wydarzeń ucieszył ich. Ssaki morskie przegoniły groźnego i nieprzyjemnego potwora.
Ludzie wrócili jachtem na wyspę, poszli do hotelu i urządzili imprezę z okazji przegonienia stwora morskiego przez delfiny. Następnego dnia odpoczęli, a o zachodzie słońca Carl, Princeza, Max i Pacifica polecieli niedużym samolotem w tym kierunku, z którego tutaj przylecieli kilka dni wcześniej na wycieczkę, a wkrótce potem Wyspa Rekinów zmieniła swoją nazwę i od tej pory nazywała się Wyspa Delfinów. Z tego powodu, w całej krainie odbyła się piękna i wesoła impreza, która trwała przez całą noc.
Koniec.
Komentarze (3)
Ja tak samo jak Elena zastanawiam sie za co to 5? Tekst jest nudny, prosty i beznadziejny. Zero emocji... słabo opisane sytuacje... Powiem prawdę, że to opowiadanie należy do opowiadań "zostali zaatakowani, nastepnie uratowani, a potem urządzili imprezę" Jak dla mnie dno totalne... Ode mnie 2.5- czyli 2
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania