Wystarczy?
Mam wszystko i wciąż nie mam nic. Wcielam się w każdą napotkaną postać. Chciałbym móc się zmienić, tak abym nie musiał na siebie patrzeć. Bo w tym wszystkim jestem nicością, która próbujesz być wszystkim naraz. Chociaż na zawsze pozostaje czymś, właściwie czym? Imaginacją innych ludzi? W zaciemnionej białej ścianie, próbuje się ukrywać. Tak jak i ładne niebo zostanie przez takie uważane, to ja jestem nie do podsumowania jednym zdaniem.
Chciałbym wiele rzeczy, ale czy one są tego warte? Mam podmiot mnie określający.
Czy to wystarczy? W wiecznym niedostatku, próbując siebie określić.
Pragnę pochłonąć więcej rzeczy, które mogę zużyć. Ale to one używają mnie do swojej własnej promocji.
Powinienem przestać, bo widzę tylko siebie takim jakim chciałbym zostać dostrzeżony. Nie widzę prawdziwej wersji.
Złudzenie swojej tożsamości poprzez potwierdzenie w oczach innych.
Jednak kim w ogóle miałbym być? Po prostu jestem sobą? Czy to jednak wystarczy?
Komentarze (2)
Miłego wieczoru
Bardzo ciekawe pod względem psychologicznym, a nawet psychiatrycznym... Opowi staje się skarbnicą wiedzy na temat różnych schorzeń i dolegliwości
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania