Jestem pod wrażeniem. Mocny tytuł. Czytając można mieć odrobinę satysfakcji: te wszystkie kobiety, które nas wykorzystały i porzuciły też w końcu przyjdą po rozum do głowy, zestarzeją się, nikt już na nie patrzeć nie będzie, staną się przezroczyste, wyschną...
Wiersz jest znakomity w obecnej formie, nie zmieniałbym niczego, bynajmniej pod wpływem kapryśnych czytelników. Poezja to nie stragan na bazarze, gdzie każdy może przebierać brudnymi paluchami ile mu się podoba.
☆☆☆☆☆
Narratorze, chwalisz tytuł i odradzasz wsłuchiwanie się w uwagi czytelników. Tymczasem tytuł wziął się właśnie z czytelniczej sugestii... Wcześniej brzmiał: "Wystawione źrodełko".
Swoją drogą dobrze, że nie "Wystawione wyschnięte źrodełko".
Tytuł był słaby, nawet śmieszny. Dzięki czujności Dekaosa został poprawiony.
Skąd mogłem wiedzieć jaki tytuł był na początku, skoro nie ma możliwości sprawdzenia historii edycji i porównania wszystkich wersji? Zmiany są w zapisie danych najgorszym koszmarem, ponieważ wymazują poprzednią treść, bez żadnych adnotacji.
„Wystawione źródełko" to faktycznie marny tytuł, bo dwa słowa nie pasują zupełnie do siebie. No ale co dwie głowy... ???
Narratorze, tamten tytuł, to kaprys tel. Łobuz z niego czasami wychodzi, a później mnie się obrywa... i muszę wyjaśniać, tłumaczyć się, prostować itd itp.
Cicho (...),
tylko napisy zostały,
że coś znaleźliśmy.
Nie podoba mi się, że kobieta wybrała się na gruzowisko i zgliszcza w... szpilkach. A też, że marzy o chodzeniu w szpilkach po trawie. Aż się zaczęłam zastanawiać, czy autorka jest kobietą, czy tylko kobietę sobie wyobraża.
Prawdziwa kobieta powinna zdawać sobie sprawę, jak wygląda, potykając się i wykoślawiając nogi podczas chodzenia, albo, gdy cieniutkie obcasy toną w wilgotnej, porośniętej trawą ziemi i trzeba je wyszarpywać.
Jeśli szpilki miały tu podkreślić kobiecość, to się nie udało. Kobieta czasem bardziej kobieco wygląda w butach sportowych, gdy może się po prostu ładnie w nich poruszać. Nawet idąc po krzywych kamieniach.
Jednak może chodziło Ci o podkreślenie dramatyzmu? Ruiny, zgliszcza, i obraz nędzy i rozpaczy - poruszająca się jak kaleka, kobieta. Może tak miało być.
MartynaM, metafora powinna być spójna. Związek to ruina, a chodzenie w szpilkach po gruzie podkreśla obraz rozbicia, tak? Próbowałam znaleźć spójność w tym obrazku. Chodzenie w szpilkach ( piszesz - ciężko)? Ale też wybieranie się w to miejsce- w szpilkach, wyobraź sobie sama. Nie patrz wybiórczo.
Komentarze (30)
Najlepsza pierwsza zwrotka, najgorsza trzecia, według mnie.
Ogólnie tak sobie, choć wiesz, że ja na poezyi to nie za bardzo.
Antoni, wybaczam Ci tę opinię, ale tylko dlatego, że jak wspomniałeś, nie znasz się na poezji.
Pozdrawiam.?
Dawno u Ciebie nie byłem. Jak zwykle klimatyczne
5
Pozdr
Ostatnio coraz mniej mnie tutaj, jakoś klimat się popsuł.
Bardzo się cieszę z Twoich odwiedzin. Dziękuję i pozdrawiam.
MartynoM↔Ładny wiersz, chociaż... niczym źródełko, wysunięte poza obszar wilgoci. Tożsamości.
Takie skojarzenie me:)↔Pozdrawiam:)↔%
Dzięki, DD, za zwrócenie uwagi. Kurczaczki, miało być wyschnięte... muszę pomyśleć jeszcze nad tytułem.
Pozdrowionka.?
MartynaM↔Wyschnięte rzecz jasna, bardziej pasuje, ale wysunięte: też.
Dużo zależy od metaforycznej wyobraźni, człeka co czyta.?
Jestem pod wrażeniem. Mocny tytuł. Czytając można mieć odrobinę satysfakcji: te wszystkie kobiety, które nas wykorzystały i porzuciły też w końcu przyjdą po rozum do głowy, zestarzeją się, nikt już na nie patrzeć nie będzie, staną się przezroczyste, wyschną...
Wiersz jest znakomity w obecnej formie, nie zmieniałbym niczego, bynajmniej pod wpływem kapryśnych czytelników. Poezja to nie stragan na bazarze, gdzie każdy może przebierać brudnymi paluchami ile mu się podoba.
☆☆☆☆☆
Narratorze, chwalisz tytuł i odradzasz wsłuchiwanie się w uwagi czytelników. Tymczasem tytuł wziął się właśnie z czytelniczej sugestii... Wcześniej brzmiał: "Wystawione źrodełko".
Swoją drogą dobrze, że nie "Wystawione wyschnięte źrodełko".
Tytuł był słaby, nawet śmieszny. Dzięki czujności Dekaosa został poprawiony.
Trzy Cztery, wyjątek potwierdza regułę.
Skąd mogłem wiedzieć jaki tytuł był na początku, skoro nie ma możliwości sprawdzenia historii edycji i porównania wszystkich wersji? Zmiany są w zapisie danych najgorszym koszmarem, ponieważ wymazują poprzednią treść, bez żadnych adnotacji.
„Wystawione źródełko" to faktycznie marny tytuł, bo dwa słowa nie pasują zupełnie do siebie. No ale co dwie głowy... ???
Narratorze, tamten tytuł, to kaprys tel. Łobuz z niego czasami wychodzi, a później mnie się obrywa... i muszę wyjaśniać, tłumaczyć się, prostować itd itp.
Dziękuję za komentarz.
Mam identyczne odczucia :) Pięć i plus :-)
Dzięki, Befanko, za komentarz.
Podoba mi się najbardziej "wyrosły kamienie".
Pozdrawiam ?
Bardzo się cieszę, że chociaż te kamienie się trafiły... co ja bym bez nich zrobiła?
Pozdrawiam.?
Mówię, że najbardziej... Reszta też fajna. Ta alegoria ruin jest extra. Kocham ruiny.
do dopracowania - pozbądź się pretensjonalnych fraz pensjonariuszki - jak cię lubię i nie lubię kadzić
E tam, lubisz niby, a skłamać nawet nie możesz... nie mam pomysłu na poprawę.
Rewaluacyjny wiersz! Pozdrawiam 5 ps. Powinno być 6!
Dzięki, Marku.
Pozdrawiam ?
Super. 10.
Dzięki, Bogumil.
Podoba mi się ten fragment:
Cicho (...),
tylko napisy zostały,
że coś znaleźliśmy.
Nie podoba mi się, że kobieta wybrała się na gruzowisko i zgliszcza w... szpilkach. A też, że marzy o chodzeniu w szpilkach po trawie. Aż się zaczęłam zastanawiać, czy autorka jest kobietą, czy tylko kobietę sobie wyobraża.
Prawdziwa kobieta powinna zdawać sobie sprawę, jak wygląda, potykając się i wykoślawiając nogi podczas chodzenia, albo, gdy cieniutkie obcasy toną w wilgotnej, porośniętej trawą ziemi i trzeba je wyszarpywać.
Jeśli szpilki miały tu podkreślić kobiecość, to się nie udało. Kobieta czasem bardziej kobieco wygląda w butach sportowych, gdy może się po prostu ładnie w nich poruszać. Nawet idąc po krzywych kamieniach.
Jednak może chodziło Ci o podkreślenie dramatyzmu? Ruiny, zgliszcza, i obraz nędzy i rozpaczy - poruszająca się jak kaleka, kobieta. Może tak miało być.
Chyba poszłaś w maliny, tylko nie wiem czy z rozmyslem, czy na ślepo...
A może to nieważne...
Miłej soboty życzę.
MartynaM, napisałąs:
Ostatnio często wracam
do naszych ruin
(...)
wyrosły kamienie, a przecież ciężko
w szpilkach iść
No, ciężko. I o tym też jest w moim komentarzu. I, ze wolałabyś zieleń (trawę?) "na przejściach";
Na przejściach zabrakło zieleni.
Jakie maliny? Czytam słowa napisane przez Ciebie, nie wymyślam.
Trzy Cztery, ten związek jest ruiną... że też TOBIE muszę takie proste rzeczy tłumaczyć, aż mnie to dziwi...
MartynaM, metafora powinna być spójna. Związek to ruina, a chodzenie w szpilkach po gruzie podkreśla obraz rozbicia, tak? Próbowałam znaleźć spójność w tym obrazku. Chodzenie w szpilkach ( piszesz - ciężko)? Ale też wybieranie się w to miejsce- w szpilkach, wyobraź sobie sama. Nie patrz wybiórczo.
Trzy Cztery nie zawracaj sobie głowy, są prostsze wiersze do takiego zaciągania, że głowa mała. Tam można zabłysnąć...
Papatki!
*naciągania
Napisałam, co mi się nie spodobało (bo te szpilki są pretensjonalne!), ale też, co się spodobało:
Podoba mi się ten fragment:
Cicho (...),
tylko napisy zostały,
że coś znaleźliśmy.
To, że przez chwilę stało się przy odnalezionym źródełku, to ładna historia. I jeszcze - "zostały napisy". I jest cicho. To mi się spodobało.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania