Wytrawnie

Karzesz mnie ciszą

Pustym salonem

Zapachem świecy

Nie rozpalonej

Krzyczysz milczeniem

Skinieniem głowy

Zdaniem urwanym

Nagle w pół słowa

Gwałcisz brutalnie

Dwiema kołdrami

Zimną przestrzenią

Pomiędzy nami

Zaciskam dłonie

Wszystko wytrzymam

Wytrawnie tonę

Dolewam wina

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Absens 2 godz. temu
    Pomimo doszywanych łat
    Pewnie się któraś znów odwinie
    Furkocząc głośno złapią wiatr
    Mi zwisające twe opinie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania