Wywilżna karłowata

krążenie wokoło ciągle niepsującej się kuli.

żywy satelita obiega planetę. roztętnienie

i ledwie wyczuwalna kwaskowatość. sen

spowodowany lotem pszczoły nad owocem

granatu, jak na obrazie Salvadora Dalego?

 

poniekąd. smak w tym klimacie, barwy tego

gatunku. esencja jest cierpka, a więc istnieje.

 

to choroba, której najbardziej powszechny

sposób leczenia, poprzez uśmiech i dotyk,

nie znajduje oparcia w aktualnej wiedzy medycznej.

 

to wiecznie radosny wujek, co popalał

nawet na krótko przed śmiercią,

chował paczkę fajek w odleżynie,

by pielęgniarki nie skrzyczały,

że ciągle się truje

 

albo jak zadanie maturalne:

"Podaj przykład powieści tarabanowej"

(głowisz się, co wybzdurzyć wiedząc,

że nie ma takiego gatunku literackiego).

 

zanurz palec i język. potem drugi, ten,

którym umiesz tylko szeptać.

 

bo to nasza radość, dzika i na przekór,

trudno ujmowalna w ramy,

słabo dająca się spętać definicjami,

zapędzić w logikę.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • zingara pół roku temu
    To bardzo dobry wiersz. Jest intrygujący, intelektualnie pobudzający i emocjonalnie rezonujący. Mówi o czymś nieuchwytnym, trudnym do nazwania, posługując się językiem, który jest jednocześnie głęboki i dostępny. Czuć w nim autentyczność i poszukiwanie, co jest kluczowe dla wartościowej poezji. Gratuluję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania