Kurczę - że się tak po wiejsku wrażę (bez urazy wsio polska, wsio ukochana), ale to jeden z tych wierszy, który prosi o "przetrawienie".
Interpunkcję zauważyłem. Można? Można! ;-) Ale z jaką intencją. Otóż to. Ciekawi mnie od dłuższego czasu pewien zabieg w wierszach: pewna myśl zaczyna się w jednej strofie i zaczyna się w drugiej i tam się kończy. Przykład:
"(...)Ścichły ptaki przed burzą, ale te w nas, dalekie ich odbicia,
krzyczą wniebogłosy, drąc zapełnione drobnym maczkiem
karty chorób. Niebieskawe szkło baniek przyłożonych do skóry,
(...)"
Jak to się nazywa w literaturze? Pytam szczerze ze względu na konstrukcję, którą tu zastosowałaś. Napisz coś proszę, w wolnej chwili...
No co pytam, bo mnie intrygowałaś ;-)
Pozdrawiam!
Acha, bez oceny, no wiesz, za szybko bym dał, dla czegoś, czemu muszę poświęcić nieco czasu...
To akurat przerzutnia między zwrotkami. Zaczął w literaturze naszej bodajże mistrz Kochanowski. W wierszu sylabicznym przerzucał część zdania do następnego wersu. Średniowiecze utrzymywało zależność zdaniowo - wersową (jedno zdanie - jeden wers).
Dzięki za szybką reakcję:) Bardzo fajnie, jeśli wrócisz.
Choroba. Złość? Nie wiem...
Ciekawe nawiązanie do Egiptu...
Sechmet - bogini wojny, zemsty i chorób, a także bogini opiekuńcza Dolnego Egiptu.
Ten fragment Przykuł moją uwagę:
"Niebieskawe szkło baniek przyłożonych do skóry,
naciąga ciemną krwią. Pod wieżą ciśnień, gdzie łopot i pion,
gorączkowo szuka szczelin. Dziel teraz i rządź, Sechmet, kocie
ścieżki splątują się właśnie, czerniąc zakole rzeki, kolą w oczy
zdziczałym pędem donikąd (...)"
Podoba mi się nastrój, nawiązania i tajemniczość, którą wyczuwam w tym wierszu.
Zmagania, rozterki i swoista prośba o działanie, o czym mam wrażenie, piszesz ws taniej zwrotce...
@utor, wróciłeś, jak obiecywałeś:)
Dzięki za czas poświęcony na czytanie, dzielenie się odbiorem, i za ocenkę... a za co ten plusik przy czwóreczce?
Pozdrawiam:)
A niech to! Co za tekst. Trza dłużej pomyśleć. Forma mnie się podoba, bo jest taka... inna. Proza poetycka w kształcie wiersza?
Tak czy siak, na tak!! Bardziej wyczuwam przesłanie, niż umiem powiedzieć. To rzecz jasna→subiektywka ma.
''półprawdy, półznajdy, lwia część twojej nabrzmiałej gwiazdy'' !!!→Pozdrawiam * * * * *:)
Sechmet - bogini wojny i opieki. Czasami człowiek chce być za wielki, a jest za mały.
Nadmierna opieka człeka osłabia. A z drugiej strony ludzka pycha itp. jest nabrzmiała jak ta gwiazda.
Niby chcemy o wszystkim decydować, a jednocześnie czekamy na ''mannę''.
No nie potrafię rzec, co myślę.
Więc rzućmy wyzwanie bogini Sechmet, niechaj ona zadecyduje czy będziemy trwać, czy też nasze życie zostanie rozerwane. Choroba toczy nasze dusze, jesteśmy mali, lada moment przyjdzie burza i to ona o wszystkim zadecyduje.
Ścieżki się skrzyżowały, zostało zdecydowane.
"Sechmet w ureuszu chmurnym" - jakie piękne
Niechaj lwia część bogini wojny, choroby, a także opiekunki decyduje.
Próba uniknięcia odpowiedzialności bym trochę powiedziała. My sobie grzecznie poczekamy, niechaj siła wyższa zadecyduje. Jednak tu się nasuwa pytanie: Czy właśnie my również w wielu kwestiach nie jesteśmy bierni? Czy też tak sobie nie czekamy i niechaj się dzieje wola nieba, bo jak to już zostało powiedziane "Z nią się zawsze zgadzać trzeba" :-)
Tak sobie gdybam. Wiersz na pewno godny uwagi, przeczytania i taki do pomyślenia. Piękne metafory.
Pozdrawiam.
Adelajdo... niesamowita jesteś! Bardzo, bardzo dziękuję. No w punkt z z tą niepewnością w podejmowaniu decyzji.
Sama się miotam między założeniami determinizmu i woluntaryzmu. Przeważa jednak to pierwsze. Wyzwania się pojawiają, ale czy na pewno od nas tylko zależy jak je potraktujemy?
Dzięki za piękny komentarz.
Pozdrawiam:)
Wrotycz, myślę, że nie musisz - ja nigdy nie będę w stanie napisać takiego tekstu jak Twoje niektóre, np. "Nikłe stężenie sensu". Fajnie, że różni ludzie piszą, bo dzięki temu pisze się różne rzeczy.
Pomimo piękna i estetyki utworu, muszę napisać to, co piszę w takich sytuacjach: kompletnie nie rozumiem, nie rozumiałem - być moze nie dorosłem do - zabiegu przeżutni. Cóż. Świadom jestem jej istnienia, ale nie rozumiem fundametu zastosowania.
Co zaś do samej bogini.
Może to choroba, może to wojna, może jeszcze co innego.
Przez pryzmat pięknego odliczania w zwrotce pierwszej, stawiam na chorobę. Dalsze słowa wydają się to potwierdzać. Odbicia, jak i kręgi na wodzie, nie są trwałe.
Na pewno zatrzymał. Jednak w czubie Twych tekstów dla mnie nie będzie.
Cóż. Canulardo szczerze.
Absolutnie do satysfakcji wystarczy opinia wyrażana do pierwszego przecinka Twojego komentarza:) Nie pogrążyła dalsza jej zawartość. Koduje się mniej lub bardziej - i można mieć pretensje tylko do siebie za ewentualny hermetyzm tekstu.
Za szczerość jestem Ci bardzo wdzięczna.
Dzięki.
Komentarze (27)
Kurczę - że się tak po wiejsku wrażę (bez urazy wsio polska, wsio ukochana), ale to jeden z tych wierszy, który prosi o "przetrawienie".
Interpunkcję zauważyłem. Można? Można! ;-) Ale z jaką intencją. Otóż to. Ciekawi mnie od dłuższego czasu pewien zabieg w wierszach: pewna myśl zaczyna się w jednej strofie i zaczyna się w drugiej i tam się kończy. Przykład:
"(...)Ścichły ptaki przed burzą, ale te w nas, dalekie ich odbicia,
krzyczą wniebogłosy, drąc zapełnione drobnym maczkiem
karty chorób. Niebieskawe szkło baniek przyłożonych do skóry,
(...)"
Jak to się nazywa w literaturze? Pytam szczerze ze względu na konstrukcję, którą tu zastosowałaś. Napisz coś proszę, w wolnej chwili...
No co pytam, bo mnie intrygowałaś ;-)
Pozdrawiam!
Acha, bez oceny, no wiesz, za szybko bym dał, dla czegoś, czemu muszę poświęcić nieco czasu...
To akurat przerzutnia między zwrotkami. Zaczął w literaturze naszej bodajże mistrz Kochanowski. W wierszu sylabicznym przerzucał część zdania do następnego wersu. Średniowiecze utrzymywało zależność zdaniowo - wersową (jedno zdanie - jeden wers).
Dzięki za szybką reakcję:) Bardzo fajnie, jeśli wrócisz.
Dzięks! Zajrzę, skosztuję ponownie (ponoć nie można zjeść i mieć ciastka, a tutaj tak). Ja nie mogę, mój świat znowu do góry nogami ;-D
Fajne z tym ciastkiem, uważaj na chmury, chodząc na rękach:)
;-)
Choroba. Złość? Nie wiem...
Ciekawe nawiązanie do Egiptu...
Sechmet - bogini wojny, zemsty i chorób, a także bogini opiekuńcza Dolnego Egiptu.
Ten fragment Przykuł moją uwagę:
"Niebieskawe szkło baniek przyłożonych do skóry,
naciąga ciemną krwią. Pod wieżą ciśnień, gdzie łopot i pion,
gorączkowo szuka szczelin. Dziel teraz i rządź, Sechmet, kocie
ścieżki splątują się właśnie, czerniąc zakole rzeki, kolą w oczy
zdziczałym pędem donikąd (...)"
Podoba mi się nastrój, nawiązania i tajemniczość, którą wyczuwam w tym wierszu.
Zmagania, rozterki i swoista prośba o działanie, o czym mam wrażenie, piszesz ws taniej zwrotce...
Dobre i nietuzinkowe...cztery z plusem ;-)
@utor, wróciłeś, jak obiecywałeś:)
Dzięki za czas poświęcony na czytanie, dzielenie się odbiorem, i za ocenkę... a za co ten plusik przy czwóreczce?
Pozdrawiam:)
A niech to! Co za tekst. Trza dłużej pomyśleć. Forma mnie się podoba, bo jest taka... inna. Proza poetycka w kształcie wiersza?
Tak czy siak, na tak!! Bardziej wyczuwam przesłanie, niż umiem powiedzieć. To rzecz jasna→subiektywka ma.
''półprawdy, półznajdy, lwia część twojej nabrzmiałej gwiazdy'' !!!→Pozdrawiam * * * * *:)
Powiedzmy, że wiersz jednak bardziej, użycie wersów zadecydowało.
Dzięki za czytanie i że na tak:)
Sechmet - bogini wojny i opieki. Czasami człowiek chce być za wielki, a jest za mały.
Nadmierna opieka człeka osłabia. A z drugiej strony ludzka pycha itp. jest nabrzmiała jak ta gwiazda.
Niby chcemy o wszystkim decydować, a jednocześnie czekamy na ''mannę''.
No nie potrafię rzec, co myślę.
Dekaos Dondi, znaleźć balans - sprawa nie tak prosta, jak może się wydawać. Dzięki śliczne za powrót i refleksje.
Więc rzućmy wyzwanie bogini Sechmet, niechaj ona zadecyduje czy będziemy trwać, czy też nasze życie zostanie rozerwane. Choroba toczy nasze dusze, jesteśmy mali, lada moment przyjdzie burza i to ona o wszystkim zadecyduje.
Ścieżki się skrzyżowały, zostało zdecydowane.
"Sechmet w ureuszu chmurnym" - jakie piękne
Niechaj lwia część bogini wojny, choroby, a także opiekunki decyduje.
Próba uniknięcia odpowiedzialności bym trochę powiedziała. My sobie grzecznie poczekamy, niechaj siła wyższa zadecyduje. Jednak tu się nasuwa pytanie: Czy właśnie my również w wielu kwestiach nie jesteśmy bierni? Czy też tak sobie nie czekamy i niechaj się dzieje wola nieba, bo jak to już zostało powiedziane "Z nią się zawsze zgadzać trzeba" :-)
Tak sobie gdybam. Wiersz na pewno godny uwagi, przeczytania i taki do pomyślenia. Piękne metafory.
Pozdrawiam.
Adelajdo... niesamowita jesteś! Bardzo, bardzo dziękuję. No w punkt z z tą niepewnością w podejmowaniu decyzji.
Sama się miotam między założeniami determinizmu i woluntaryzmu. Przeważa jednak to pierwsze. Wyzwania się pojawiają, ale czy na pewno od nas tylko zależy jak je potraktujemy?
Dzięki za piękny komentarz.
Pozdrawiam:)
"Sechmet w ureuszu chmurnym, odbierz języki i przemów
naszymi ustami; półprawdy, półznajdy, lwia część twojej
nabrzmiałej gwiazdy."
Dobre... naprawdę dobre.
To też mój ulubiony fragment!
Dzięki!
Przeczytałem , uf przetwarzam . Pozdrawiam
Sorry za - uf - , no ale wyzwania są podobno dobre:)
Dzięki za wizytę, Miron.
Dziękuję za komentarz, Wrotycz. Ja lubię wszystkie Twoje teksty, bo mają swój ciężar.
Twoje tez mają, właśnie pod flagrum swój zostawiłam, ale moim brakuje poczucia humoru. Mogę zostać czeladnikiem?
Wrotycz, myślę, że nie musisz - ja nigdy nie będę w stanie napisać takiego tekstu jak Twoje niektóre, np. "Nikłe stężenie sensu". Fajnie, że różni ludzie piszą, bo dzięki temu pisze się różne rzeczy.
Tys prawdo:)
Ale marzy mi się napisanie super błyszczącej humorem fabuły... no nie potrafię.
świetny wiersz. Złoto
Miło:)
a ja mam luźne skojarzenie: Sechmet -szach mat, zostaje tylko lęk
Sech - szach : met - mat :) Fajne skojarzenie, nie wpadłabym na nie.
Dzięki.
Pomimo piękna i estetyki utworu, muszę napisać to, co piszę w takich sytuacjach: kompletnie nie rozumiem, nie rozumiałem - być moze nie dorosłem do - zabiegu przeżutni. Cóż. Świadom jestem jej istnienia, ale nie rozumiem fundametu zastosowania.
Co zaś do samej bogini.
Może to choroba, może to wojna, może jeszcze co innego.
Przez pryzmat pięknego odliczania w zwrotce pierwszej, stawiam na chorobę. Dalsze słowa wydają się to potwierdzać. Odbicia, jak i kręgi na wodzie, nie są trwałe.
Na pewno zatrzymał. Jednak w czubie Twych tekstów dla mnie nie będzie.
Cóż. Canulardo szczerze.
Absolutnie do satysfakcji wystarczy opinia wyrażana do pierwszego przecinka Twojego komentarza:) Nie pogrążyła dalsza jej zawartość. Koduje się mniej lub bardziej - i można mieć pretensje tylko do siebie za ewentualny hermetyzm tekstu.
Za szczerość jestem Ci bardzo wdzięczna.
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania