Yessir
Łapiąc mnie bez krzty wytchnienia, korcąc swym zapachem ostrym
Wyrzygując postulaty, krzycząc na mnie basem wzniosłym
W rzyć mojego nieistnienia
I tak w kółko, nie Macieja
Jęczą od samego rana
Proszę pana.
Mówił jeden, mówił czwarty, piąty szósty
Niewymierny, żem gówniarski i pyskaty
Że już dość, basta, tego nieba i rozpusty
I sam Bóg spogląda na mnie bom ja jest padołu rana
I tą siwą głową kręci
Tak nie można, proszę pana
Komentarze (7)
:) Lekkie piórko.
Celnie.
Nie do końca.
Pierwaza zwrotka skojarzyło mi się z Tuwinowskim: "Pocałujcie mnie w..."
Widac kolejny akt zabawy słowem i dużą grację
Raczej akt nudy na toalecie
LinOleUm, tło wydarzeń nie ma znaczenia.
A kto powiedział że kaowa scena nie może być aktem
If I have to be edgy I want to be the edgiest
LinOleUm, wszystko może być. Chodzi o to, że okoliczności powstania utworu - czy to dokuczliwe, nietypowe czy znowu, sprzyjające - zamykają się w jedynie w zbiorku odbiograficznej ciekawostki). Liczy się tylko sam akt - w tym przypadku wiersz. Migracja wydarzeń, u podstawy których leżało samo poczęcie jedynie może ubarwić twór właściwy, ale nie ma prawa wyjść na pierwszy plan. W sensie - oczywiście jedynie dla mnie.
Niektórzy lubią takie smaczki. Ja na to patrzę, jak na instagramową kolekcję szam, czyli w żaden sposób.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania