ostatnia biesiada
,,i ja mu mówię idź kup coś, żebym była ładniejsza, a ten kurwa wraca najebany”
odegrasz się odegrasz za ogony drugoplanowe role
na nieużytkach gdzie teraz stoją
wypasione iglaki matrioszki
i inne podwórkowe na mojej ojcowiźnie
która jak niejedna przeoczona miłość
poszła w lepsze ręce
przy czwartej porcji potrawki z odyńca
powiedziałem za filmowym Kargulem
dziki też człowiek dokładają sobie jak skruszeje
przed odjazdem dopalałem się przed domem
obdarowany godnie zazdrością w materialnej postaci
słoika salsy z przepisem pomidorami i natką piętruszki
a nasze kobiety w oczku czasu wyglądały
młodziej jak nigdy nieryczące czterdziestki
Komentarze (5)
Mocny wiersz, wyraźny i zdecydowany, jakbyś malował szpachlą. Na koniec się uśmiechnęłam.
Dobry. Tez mi się podoba:)
Jakoś ta bolesna zazdrość mi nie leży... może bez bolesna? No i oczko czasu. Ja bym przy tym podłubała.
Reszta super!
To świeżynka. Pomyślę, mam do zsiekania trochę przywiezionej natki piętruszki. Szkoda nie pomyśleć.
No co ja tam będę...:) Piątka i już !
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania