Debiut literacki na biurze przepustek
matka - Krzysiu może ja poproszę twojego dowódcę, żeby ci dawał przepustki
Żak Olał – Gienia przestań pierdolić myślisz ze tutaj jest jak w szkole
matka – ale ciebie już zdegradowali z kaprala i wypuścili z aresztu
Żak Olał – Gienia nawet gdyby Agata Christie pisała Biblię i regulaminy wojskowe toby chuja zmieniło
Po służbie dyżurnego Biura Przepustek, napisałem w raporcie tylko to, że podczas pełnienia służby o godzinie 4,45 na teren jednostki wjechał pierwszy samochód dostawczy, który po wyładowywaniu towaru odjechał w nieznanym mi kierunku. Zasugerowałem także wymianę zasłon i firanek.
Komentarze (4)
Na biurze przepustek sadzano przeważnie bażanty.
U nas ich nie było, to sadzali kaprali z poboru. Po tej służbie wyznaczali mnie już tylko na dyżurnego kuchni, ponad dwieście razy.
Grain, to też była niezła fucha. W wojsku to najlepiej w intendenturze albo w kuchni.
Miałem trzynaście kilometrów do domu - ukarali mnie zabraniem urlopu za drugi rok służby. Miałem taki miesiąc, że co dzień /oprócz służby/ byłem prze płot, u mamy na kolacji. Każdy kierowca zabierał na stopa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania