z daleka od źródełka
zacisnęłam w dłoniach trochę światła
nikły to blask ale więcej nie mam
na drodze niebiesko i granatowo
ciebie nie ma
poniosłeś resztę słońca za horyzont
a ja patrzę na letnią sukienkę
nie ma już łąk ani polnych kwiatów
nawet deszcz nie pada żeby pochodzić boso
szukam jeszcze poezji jakby wszędzie była
a może tylko tutaj wyschły wszystkie źródła
Komentarze (49)
Ode mnie pięć, tylko w ostatnim wersie zmieniłbym "a" na "bo". Ale optymizmu u Ciebie nadal za grosz...
Jestem pesymistką, więc najmniejsza radość podwójnie cieszy... Dziękuję za przeczytanie Grisza.
Grafomanka, ja tak miałem, jak nauczycielka miała oddać sprawdzian z fizyki - trója na szynach smakowała, jak piątka z plusem!
Grisza, ja brałam udział w olimpiadach humanistycznych, z tego powodu miałam lżej na ścisłych... a nawet bardzo lekko. xD
Grafomanka, w złych chwilach zawsze warto posłuchać Mozarta. Nawet najmroczniejsze jego kompozycje wywołują u słuchacza uśmiech. Nie infantylny. Taki bardziej skupiony, uważny, wewnętrzny. Właśnie teraz słucham jego 20. koncertu. Angela Hewitt i Orkiestra Miasta Tychy. Na żywo. W Dwójce. Ale mam oczywiście i na płycie...
Ale nie Hewitt. Na płycie Hewitt mam Bacha...
Aniu, o miłości?
o nim pseud
się uaktywnił
dziwne
NO!
Rozszyfrowałeś mnie, o nim pseud to ja... Geniusz!
jeszcze geniuszsz.
wyciął z tekstu
i
a ja.
to wtedy eu
geniusz.
NO
z daleka od źródełka
zacisnęłam w dłoniach trochę światła
nikły to blask ale więcej nie mam
na drodze niebiesko i granatowo
ciebie nie ma
poniosłeś resztę słońca za horyzont
a ja patrzę na letnią sukienkę
nie ma już łąk ani polnych kwiatów
nawet deszcz nie pada żeby pochodzić boso
szukam jeszcze poezji jakby wszędzie była
a może tylko tutaj wyschły wszystkie źródła
żeby nie zginął
zacisnęłam w dłoniach resztki nadziei,
nikły to blask, ale lepszego nie mam.
Wszystko tu jest szare, bez sensu,
a ciebie, jak zwykle, nie ma.
Poniosłeś resztę słońca za pieprzony horyzont,
a ja patrzę na tę cholerną sukienkę,
która kiedyś była letnia, ale teraz już nic nie znaczy.
Nie ma łąk, nie ma kwiatów.
Nawet deszcz nie pada, żeby dało się poczuć coś innego,
niż ten pieprzony kurz pod stopami.
Szukam jeszcze poezji,
jakby coś z niej zostało,
ale może to tylko tutaj,
wszystkie źródła już dawno wyschły.
I sypiesz się... i po co?
Grafomanka Sama się sypiesz, w sumie to nawet o tym piszesz
Smutne. Jak ostatnie pożegnanie.
Potrafisz czytać, Adela. Dziękuję
Grafomanka Pisanie pomaga. Pozdrawiam
Adela, ano pomaga. Pozdrawiam również
A ta wersja?
Z daleka od źródła,
ściskam w dłoniach trochę światła,
resztki, jakby z przeceny.
Blasku tyle, co kot napłakał,
a na drodze – ciemno jak w grobie.
Ciebie oczywiście nie ma.
Zabrałeś resztę słońca za horyzont,
pewnie złożyłeś reklamację na niebo,
a ja gapię się na letnią sukienkę,
która teraz jest tak samo potrzebna,
jak kalosze na Saharze.
Łąk brak, kwiatów brak,
nic się tu już nie rodzi –
nawet chwasty stwierdziły, że nie warto.
Nawet deszcz nie pada,
żeby móc iść boso – no bo po co,
i tak się w końcu poślizgniesz.
Szukam jeszcze poezji,
jakby była ukryta pod kamieniem,
ale chyba wszyscy już ją wypili,
bo tu zostały tylko wyschnięte kałuże.
Sztuczna inteligencja... nie porywa
Grafomanka Taka jesteś zgorzkniała
Techniczny Pawarotti, znudzona... wymyśl coś nowego. Potrafisz?
Chyba nie, bo od lat to samo...
Grafomanka Przecież jestem odzwierciedleniem ciebie
Grafomanka Zrób coś nowego
Ja już nic nie muszę, ty chcesz tu zaistnieć...
Gdybyś bardziej się wysiliła nad rekwizytami, zamiast ciągle tych samych oklepanych używać w wierszach.
Wszędzie tylko polne kwiaty, sukienki, światło...
Techniczny Pawarotti, e tam, w kilku zaledwie...
Grafomanka, pewnie nie pamiętasz
Techniczny Pawarotti, jestem kobietą, więc kwiatki i sukienki... raczej nie dziwne, że wybieram... xD
Grafomanka Raczej wstawiasz wiersze, a potem kasujesz, żeby wiecznie o tych samych bzdurach pisać
Chociaż ten wiersz zły nie jest to co z tego jak skasujesz. A za miesiąc trochę zmieniony wstawisz
Techniczny Pawarotti, raczej się mylisz i tylko ci się wydaje, że coś wiesz... xD
Grafomanka Za bardzo oceniasz względem siebie
Techniczny Pawarotti, znowu twój geniusz się budzi? xD
Grafomanka Twój jest w śpiączce od urodzenia...
Zmęczyłeś mnie... i to jedyny twój sukces.
Grafomanka Zaszczucie się odzywa
Techniczny Pawarotti, odejdź już... wystarczy może. Jutro dokończysz...
Skoro taka konieczność i potrzeba...
Grafomanko Nie nabieraj ludzi tanim wierszem o miłości. Babsztyl w młodości był zgorzkniały, apotem na starość marzy jej się wielka miłość. Żałość
Jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś celowo mógłby odebrać sobie życie wchodząc w relacje miłosne z tobą...
Techniczny Pawarotti, to nie jest wiersz o miłości. Niewiele zrozumiałeś... ale w ogóle mnie to nie dziwi.
I 'babsztyl' o niczym nie marzy, o czym dobrze wiesz... xD
Żałosny jesteś... i nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby się tobą zainteresować. Chyba tylko ktoś upośledzony...
Grafomanka Dlatego rozmawiamy
Techniczny Pawarotti, lepiej ci wychodzą rozmowy ze swoimi klonami... jedynie w takich 'rozmowach' widać pełną harmonię... tutaj tracisz czas jedynie
Grafomanka Halucynacje masz
Przeszłość nas goni,
kopiąc kruchą więź między nami
Jeśli tylko z tego powodu czujesz się samotna, po prostu
przytul się i przeżyj noc.
Rano zapomnij o mnie.
Dopóki nikt cię nie będzie kochał,
nic ci się nie stanie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania