Z Diastemą.

Inaczej nazywana fugą, spacjami.

To wtedy nagle nikną chmury,

jakby ktoś pochował je do kieszeni

obok drobnych i większych katastrof.

Ta kieszeń jest pusta,

więc nie zatrzymuje deszczu i nie chroni

przed zagubieniem.

 

Inaczej nazywana cień, najdłuższa noc roku.

To wtedy skały zamykają oczy,

a niczego nieświadome chodniki potykają nas,

jednocześnie zbliżając do nieuniknionej konkluzji,

a ta śmieje się nam w twarz przez okrągłe milenium,

bo tyle trwałaby burza,

gdyby ktoś nie ukradł chmur z niebobiegu

i nie zamknął na klucz,

w kieszeni

 

Październik, roku pańskiego

Marcin Lenartowicz

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Florian Konrad 17.10.2022

    Rewelacyjny wiersz, ale przemyślałbym przedostatni wers, konkretnie: jego długość. naprawdę warto rozbić go na dwa, bo wygląda fatalnie w zapisie, a w druku połowa będzie opuszczona, złamie się wers, pół na dół

  • Szalej. 17.10.2022

    Który konkretnie? Bo nie za bardzo wiem, o którym mówisz. Mi na telefonie wszystkie są równe.

  • Szalej. 17.10.2022

    A! Jakiś błąd. Przekręciłem i widzę.

  • Grain 17.10.2022

    Parafrazka do Obłoku w spodniach Majakowskiego

  • Szalej. 17.10.2022

    Co, przepraszam?

  • Grain 17.10.2022

    Napisałem po[polsku.

  • Szalej. 17.10.2022

    Ale totalnie niezrozumiale.
    To trza umić jednak.

  • Grain 17.10.2022

    Szalej,. no nie tylko to.

  • IgaIga 17.10.2022

    Bardzo dobry.

  • Szalej. 17.10.2022

    Dzięki. Cody coś dają jednak :)

  • kikimora 17.10.2022

    Cóż to chciałam powiedzieć... Gratuluję!

  • Szalej. 17.10.2022

    Dziękuję?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania