Z Diastemą.
Inaczej nazywana fugą, spacjami.
To wtedy nagle nikną chmury,
jakby ktoś pochował je do kieszeni
obok drobnych i większych katastrof.
Ta kieszeń jest pusta,
więc nie zatrzymuje deszczu i nie chroni
przed zagubieniem.
Inaczej nazywana cień, najdłuższa noc roku.
To wtedy skały zamykają oczy,
a niczego nieświadome chodniki potykają nas,
jednocześnie zbliżając do nieuniknionej konkluzji,
a ta śmieje się nam w twarz przez okrągłe milenium,
bo tyle trwałaby burza,
gdyby ktoś nie ukradł chmur z niebobiegu
i nie zamknął na klucz,
w kieszeni
Październik, roku pańskiego
Marcin Lenartowicz
Komentarze (12)
Rewelacyjny wiersz, ale przemyślałbym przedostatni wers, konkretnie: jego długość. naprawdę warto rozbić go na dwa, bo wygląda fatalnie w zapisie, a w druku połowa będzie opuszczona, złamie się wers, pół na dół
Który konkretnie? Bo nie za bardzo wiem, o którym mówisz. Mi na telefonie wszystkie są równe.
A! Jakiś błąd. Przekręciłem i widzę.
Parafrazka do Obłoku w spodniach Majakowskiego
Co, przepraszam?
Napisałem po[polsku.
Ale totalnie niezrozumiale.
To trza umić jednak.
Szalej,. no nie tylko to.
Bardzo dobry.
Dzięki. Cody coś dają jednak :)
Cóż to chciałam powiedzieć... Gratuluję!
Dziękuję?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania