z domu Kolano - tryptyk

dziadek

 

dziadek prawie nie żyje opowiadano mi

jak kochał półsieroty córek z końca wojny

po zabitych tragicznych ojcach

chronionych przez bolesne tajemnice

jak kochał je ponad stratą swoich karych

wyprowadzanych ze stajni przez powojenną bandę

razem z połową życia i nierozpoczętą orką

z babcią i córkami dla niego

każda była lepsza więcej warta i silniejsza od chłopa

przy zrywce dni za odrobek pozostałych cieni życia

 

trzy siostry

 

mama była najmłodsza babcia powiła jeszcze kilkoro aniołków

które potwierdzały swoje istnienie i służebność

ostatni raz rozmawiały o kwiatach i uciekinierce

a Bronia rozstrzygała wątpliwości z trumny uśmiechnięta

z różańcem już bez nas pod palcami

te żniwa Pan Bóg zaczął od niej

wyprzęgał je podług zmęczenia od najmłodszej

trzykrotnie owdowiałej ciotki Zośki

prawie nie znałem jej piękność była dożywotna

 

ciotka Hańdzia

 

mieszkała obok cały zachowek uśmiech od siostry do siostry

był tylko dla mnie kiedy nudziła się śmiertelnie bez mojej mamy

w ostanie imieniny przerosła ogród

na równi między kwiatami potem odeszła za obopólna tęsknotą

między chryzantemy i tylko fotografii przedstawiłem wnuczka

żeby cieszyły się obie żałuję że nie zacząłem od Mamusiu

tak jak jej już dorosłe dzieci zwracały czasem się do mojej

z niepogrzebaną pamięcią

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania