Z dwojga złego…
Gdy Jezu to proponował
w mig wykręciłem się sianem
- chciał bym zajął etat boga
chociaż ten ma przechlapane
Od świtania do świtania.
z ziemi, a nawet z kosmosu
leci do nieba litania
każda o poprawę losu.
Bo to dostatek kuleje,
lub zdrowie znowu szwankuje,
mąż nową znalazł kochankę,
ramol szef, a molestuje.
Gdybym rozdał zdrówka chorym
ci nagradzaliby tace,
w rozpacz wpadliby doktory
tracąc w jednej chwili prace.
Z torbami poszedłby znachor
a na kuroniówkę lekarz,
za nimi piekarz i rolnik,
ducha oddałby aptekarz.
Zawsze przy każdej modlitwie,
będąc jednemu dobrodziej,
innym musiałbym się wypiąć
zostawiając ich na lodzie.
Z tych to, jak wyżej, powodów,
gdy mi bagaż lat nawala
nie zawracam głowy bogu
tylko pędzę do szpitala.
+++++ +++
Tak było jeszcze do wczoraj,
dziś zgodziłem się być bogiem
- lepiej łacha drzeć z katola
niż z nudów umierać w grobie.
Komentarze (4)
nie drzyj łacha ty z katola,
bo z impetem tutaj wpadnie
i pokaże plecy zadnie :)
'Z tych to, jak wyżej, powodów,
gdy mi bagaż lat nawala
nie zawracam głowy bogu
tylko pędzę do szpitala.'
Bardzo roztropnie i bardzo mi się ta strofka podobuje. Elo :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania