Z Dziejów Wielkiego Rybaka Pana wodnego Świata
“Niech ryby nie tracą nadziei
albowiem nadejdzie taki dzień kiedy głośny ucichnie, a cichy się nagłośni” (Ps 11,1)
Był żył sobie Karp, co się odział
w skórę Rybaka.
A że dumny i pyszny niczym
przymorski sutener, mianował się królem wszystkich ryb i panem rzek, mórz jezior i stawów.
Rybaków przepędzał z brzegów swojego królestwa, rozrywał ich sieci, a złowione wskrzeszał wrzucaniem do wód.
Rybacy rozzłoszczeni stratami
postanowili go zgładzić, uprzednio upokorzając drwinami.
Na głowę założyli mu koronę z glonów, owinęli siecią, i wrzucili do jeziora. Prześmiewczo wykrzyczeli, aby wracał do jego królestwa.
Trzeciego dnia od utopienia rzekomo był widziany jak zjadał glony z korony.
Po kilku latach od tamtego tragicznego wydarzenia, każdego roku, poruszeni jego poświęceniem dla ocalenia karpii, wrzucają kukłę rybaka do jeziora i wieczerzają glony, a karpie o północy zanoszą dziękczynienie, tak głośne, że odbite od fal niesie się po wszystkich zarybionych wodachświata.
Podobno ma się pojawić
z powrotem, aby wiecznością wyzwolić karpie z morderczych sieci i haczyków, a wyzwolone będą na wieki młodymi złotymi karpiami.
Komentarze (4)
o to ci biega, przymulony paciorku:
"Czytano 6 razy
Data dodania: 11.01.2026
Średnia ocena: 1.0 Głosów: 9"
To jest cudowne rozmożenie głosów wśród nabożnych analfabetów
Zostałeś tu wyśmiany oczywiście.
Masz mózg pomylony
Przez to że pożerasz masowo glony.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania