Z kuchni rodem
Oto kuchmistrz nie lada,
waść plugawy a zajadły, którego temperament gorętszy niż piec kaflowy w styczniu.
Twarz mu wiecznie w pocie, łapy okopcone, a z oczu iskrzy gniew, jakby Bies przez nie patrzał.
Nie idzie on do kuchni, jeno na bitwę; nóż dzierży jako szablę, szczypce zaś jak karwasze rycerskie.
Każdy ryk jego to trąba bojowa, a każde przekleństwo – niczym salwa z armaty. Zieleniną miota, jakby nią chorągwie husarskie zastępował, a patelnią wali, jakby tarczą napierał.
Gdy łój pryska, nie cofa się, jeno z hardością pierś wystawia, jakby blizny i oparzeliny były mu orderami wojennymi. Boć też lubi się nimi przechwalać, niby tatuażami z samego piekła.
A gdy kto mu rzecze, iż strawę spaprał – wtenczasże wrzask taki, że mury się trzęsą, a czeladź chowa się za garnce jak chłopstwo przed Tatarzynem.
Słowem: toć nie kucharz, jeno hetman patelni, generał rondla, wojewoda rzeźnickiego stołu. A temperament jego tak krwawy i niesforny, iż diabeł musiałby zatykać uszy, by nie słyszeć, jak waść ten po kuchni pomstuje!
A jeślibyś, waść, ośmielił się go skrzywdzić słowem bądź czynem, wiedz, iż pomsty tak krwawej doznasz, że Belzebub we własnym piekle ustąpi ci miejsca.
Komentarze (23)
Ciekawe kto w te twoje bajdurzenie uwierzy, chyba ktoś tylko strasznie naiwny... resztę bawisz niegramotnością
A ja szczerze pierdole czy mi ktoś wierzy tu czy nie, bo jestem tu dla siebie. I powinienem w sumie Cię zlewać, ale jestem nauczony aby złym ludziom uprzykrzać życie. A Ty jesteś bardzo złą osobą.
I lepiej byłoby gdybyś faktycznie na czym innym się skupił, może tam się spełnisz.
Ja ciebie nie zaczepiałam, gdy wyskoczyłeś do mnie z mordą... więc nie wybielaj się, bo to nic nie da.
Super że podzieliłaś się opinią na temat twórczości, ale Twojej akurat nie potrzebuję do życia. Pozwól, że będę się kierował innej osoby, realnej.
Nie musisz wierzyć, możesz się łudzić, tym bardziej że zawsze znajdzie się ktoś, kto tę twoją pisaninę pochwali, bo czemu nie... może odpłacisz tym samym xD
To nie przedszkole. Można się pokłócić, pogodzić, dojść do porozumienia, wyjaśnić sobie wszystko, ale na tym etapie jakiś wulgarny adwokat nikomu nie jest potrzebny. Dorośli ludzie potrafię rozwiązywać problemy bez ingerencji niezrównoważonych ''kucharzy''...
Sp*****aj.
Tak, jak imię własne, choćby oznaczało kobietę jakiegoś osiłka niskich lotów.
jeśli też u osiłka niskich lotów, to na pewno w roli jego piętaszka.
że w izbie głodnych wojów już gromada!
W boki się biorą, ten i ów pałasza
chyta się, wrzeszczy, że w mig ma być kasza,
a w trzy pacierze tłuściutkie pieczyste,
kapłon rumiany... bo to wice czyste.
Nie myśli głodu zaspakajać pchłami.
Ci, co próżnują wnet nałożą łbami.
I ja tam byłam, miód i wino piłam,
a com zasłyszała, tom w komciu dodała.
Ps, widziałem grzyby, tyle?? Ty farciaro 😃
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania