Z lotu ptaka

Znów mnie zamknąłeś w swoich oczach,

wyjść nie pozwalasz, trzymasz mocno,

a ja chcę tylko słońca dotknąć.

 

W jeziorze przejrzeć się, jak w lustrze,

lecz zanim wrócę, też kilka zaklęć rzucić falom,

niech mrok obudzą, świt rozpalą.

 

Aż po horyzont, gdzie dzień wstaje

i noc wygania, by krwią malować przebudzenie,

wtedy i ja nie jestem cieniem.

 

Ten cud mnie uczy szeptem mówić,

chlebem codziennym jest, powietrzem.

Tego nie oddam ci. Nie zetrzesz.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 20

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (33)

  • Antoni Grycuk 8 miesięcy temu
    Początek świetny. O tym, co kobiety nazywają - że duszą się, że nie mogą oddychać. A i mężczyźni często oddaliby królestwo za wolność.
    Lecz tu nagle drugi wers zupełnie bez sensu:
    "też kilka zaklęć rzucić falom,
    niech się obudzą, świt rozpalą."
    Bo niby jak, do cholery, woda ma cokolwiek rozpalić? To tak, jakbyś napisała, że gniew ma utulić do snu. Dla mnie to wers nastawiony na rym. A jeśli ma coś znaczyć, trzeba wyjaśnienia.

    "i noc wygania, by krwią malować przebudzenie,
    wtedy i ja nie jestem cieniem. "
    A tu mamy piękne określenie tego, o czym w psychologii mówi się jako o powtarzaniu raz już wykonanych czynności. Raz krzyknąłem, zamiast się przyznać, więc będę robił to samo prawdopodobnie bardzo długo. I tu piękne zestawienie: "krew - ja ożywam (nie jestem cieniem)", co oznacza, że dzięki cierpieniu jeszcze tylko żyję - jakkolwiek wydaje się to nieprawdopodobne.

    "Tego nie oddam ci. Nie zetrzesz."
    Ostatnie dwa słowa to typowy przykład użycie słów wymuszonych przez rym, tak to widzę.

    Ogólnie podoba mi się, szczególnie przez przyznanie się peelki do tego, że cierpienie ją trzyma przy życiu, ale poprawiłbym co nieco.

    Pozdrox.
  • laura123 8 miesięcy temu
    O mój, Boże... płakać czy się śmiać. Jeśli Ty tak rozumiesz poezję, to ja to jedynie przemilczę.

    Opisałeś się, ale cóż... Miłego świętowania.
  • Józef Kemilk 8 miesięcy temu
    Jak zwykle fajny klimat.
    5
  • laura123 8 miesięcy temu
    Dziękuję, Józefie,
  • Celina 8 miesięcy temu
    Ja również daję pięć, za te cudowne strofy pełne przecudnego bólu istnienia.
  • laura123 8 miesięcy temu
    Bogumił, jaki ból istnienia? Dlaczego, jak Antoni, odczytujesz dosłownie?

    Przecież piszę, ''zamknąłeś mnie w swoich oczach'', a to znaczy, że chce, żebym skupiła się tylko na nim, a ja chcę oglądać wschody słońca, by później móc je opisać, czemu dałam wyraz w końcówce ''ten cud mnie uczy szeptem mówić'' . Napisałam też, że nie pozwolę sobie tego odebrać ''Tego nie oddam ci. Nie zetrzesz''

    To tak, w wielkim skrócie, ''co autor miał na myśli''

    Liczyłam na wyobraźnie, ale tutaj chyba muszę zacząć pisać dosłownie... smutek.
  • Celina 8 miesięcy temu
    Aha, dziękuję za wyjaśnienie;)
  • laura123 8 miesięcy temu
    Proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie... miłego dnia.
  • Celina 8 miesięcy temu
    Nawzajem, Lauro, zapowiada się miło.
  • Piecuszek 8 miesięcy temu
    "O mój, Boże... płakać czy się śmiać. Jeśli Ty tak rozumiesz poezję, to ja to jedynie przemilczę.

    Opisałeś się, ale cóż..."

    Pani Lauro, od pani trza się przede wszystkim uczyć odpowiadać na komentarz, ale tylko w przypadku, kiedy pani komentuje.
    Co do wypowiedzi pana Antoniego, jest w niej wiele racji, szczególnie jeśli chodzi o końcówkę. Gdyby pani szanowna dopisała skąd "nie zetrzesz" miałoby to rączki i nóżki, a tak... Poza tym warto popracować nad rytmem. Teraz wiersz miejscami nie płynie.
    Panie Antoni, fale rozpalą to oksymoron. Niech sobie rozpalają zatem, choć można zaśpiewać: "Ale to już było...", czyli zgrane do bólu głowy.
    Pozdrawiam.
  • laura123 8 miesięcy temu
    Dziękuję za komentarz.
  • Dekaos Dondi 8 miesięcy temu
    Ładny wiersz, ale bym–się–pozbył: powtórek się i mnie.
    Zdaniem mym:
    Znów siedzę w klatce twoich oczu
    Niech rozbudzone, świt rozpalą.
    W jezioro spojrzeć, jak w zwierciadło
    Ten cud pozwala szeptem mówić
    Powietrzem jest, chlebem codziennym
    Tego nie oddam, nie uwięzisz.
    Pozdrawiam:)
  • laura123 8 miesięcy temu
    Dzaiękuję, DD. ładny wiersz, możesz w swoich publikacjach zamieścić, jeśli masz ochotę.
    Pozdrawiam.
  • Szpilka 8 miesięcy temu
    Urody nie można mu odmówić, wart przeczytania ?
  • laura123 8 miesięcy temu
    Szpilka, a czy my się znamy na poezji? Może Ty jeszcze się znasz, ja już nie...
    Jak sobie pomyślę, że tu wszystkie moje wiersze były tak odczytywane, jak przez "znawcę" Antoniego, to szkoda pióra i atramentu.

    Trzymaj się ciepło.
  • Szpilka 8 miesięcy temu
    Laura, nie o to chodzi, czy czytający się zna, czy nie, ale o pochylenie nad wierszem. Bardzo ładnie poddał analizie Twój wiersz, jak zrozumiał, tak napisał. Każde pochylenie jest ważne, bo piszemy dla innych, nie tylko dla siebie, inaczej trzymalibyśmy w szufladach. To jakaś wskazówka, żeby coś zmienić w pisaniu albo pozostać przy swoim, poza tym warto mieć dystans do własnego pisania, wtedy żaden komentarz nie rozczarowuje ani nie wywołuje złości.

    Bardzo lubię komentarze Antoniego, jeśli napisze, że nie rozumie, to dla mnie sygnał, by wyrażać się jaśniej, choć powiada się, że to dobrze dla wiersza, gdy wielowymiarowy ?

    Miej się dobrze ?
  • laura123 8 miesięcy temu
    Nie o to chodzi. On poddaje analizie, bez znajomości czym w ogóle jest poezja, on nie dopuszcza skojarzen, on metaforę doslownie odczytuje.
    Jezeli Tobie na takim "znawcy" zależy, to niech tam.

    Też miej się dobrze.?
  • befana_di_campi 8 miesięcy temu
    La-U-ra jak Goplana :-)
  • laura123 8 miesięcy temu
    Śmiej się ze mnie, śmiej...
  • Kocwiaczek 8 miesięcy temu
    Ładne. Szczególnie pierwsza i ostatnia. Najmniej jednak trzecia, tak może zbyt dosłownie wyszło z tym cieniem. Kolejny twój taki życiowy bardzo. Trzeba przyznać, że lubię twoje wiersze, mniej prozę, no ale każdy w czymś musi być po prostu lepszy :)
  • laura123 8 miesięcy temu
    A jak odczytujesz ten cień? Pytam z czystej ciekawosci, bo nie wiem, ile z tego co piszę, trafia do ludzi.
  • Kocwiaczek 8 miesięcy temu
    Cień może mieć tutaj wiele wymiarów. Może mówić o osobie, która budzi się do życia. Może też odnosić się do kobiety, która nie chce być postrzegana jako dodatek do mężczyzny. Nie stoi w jego cieniu, jest z krwi i kości, nie jak cień – niepełny kształt, niepewny I mylący rozmiar oświetlanego przedmiotu. Nie wiem czy trafnie to odczytuję.
  • Kocwiaczek 8 miesięcy temu
    Ale jak wiesz ja to tylko laik :) Piszę co czuję, ale wydaję mi się, że im wiersz lepszy, tym trudniejszy w interpretacji. Jednak to moje subiektywne zdanie i możesz się ze mną nie zgadzać:)
  • laura123 8 miesięcy temu
    Najważniejsze, ze dopuszczasz różne warianty...
    Bo tu chodzi przede wszystkim o to, że faceci bywają zazdrosni, nawet o czas poświęcony na napisanie wiersza, bo wiedzą, że nie oni wtedy są na pierwszym planie. A kiedy masz jeszcze inne pasje, to już kaplica.

    Dziękuję za Twoje spojrzenie. Jest dla mnie cenne.
    Przepraszam, że nie od razu odpisałam, ale miałam ważny tel.
    Pozdrawiam.
  • Kocwiaczek 8 miesięcy temu
    Teraz "nie zetrzesz" nabrało dodatkowego znaczenia... A już myślałam, że o uśmiechu mowa. Że nie zetrzesz mi bo z twarzy. Chociaż... jak się robi to co się kocha, to nikt satysfakcji nie odbierze. Zatem uśmiech też pasuje:)
  • Kocwiaczek 8 miesięcy temu
    go*
  • laura123 8 miesięcy temu
    Nie zetrzesz, czyli nie obrocisz w proch, choćbys jak nie wiem się starał.

    Niech bierze z dobrodziejstwem inwentarza albo wcale... ?
  • Zaciekawiony 8 miesięcy temu
    To by mogło być wyznanie niezależności, takie "bądź ze mną ale nie posiadaj mnie", ale nie wiem czy wszystko jest dobrze sformułowane. Metafora stającego się dnia, w którym wszystko nabiera własnego kształtu, jest tu mocno rozciągnięta.
  • laura123 8 miesięcy temu
    Jak sobie wyobrażasz ''badź ze mną, ale nie posiadaj mnie''?
  • Narrator 8 miesięcy temu
    W życiu nie spotkałem kobiety, która by wiedziała czego chce. Zaraz, spotkałem jedną, była absolutnie pewna nawet tego co chce dostać w prezencie, ale tylko do następnej fazy Księżyca. Potem zmieniała zdanie, i tak za każdy razem. Ten wiersz znakomicie to oddaje. Piątka z plusem!
  • laura123 8 miesięcy temu
    A ja myślałam, że napisałam wiersz o tym, ze uwielbiam wschody słońca (zachody też), a mój facet się wścieka, że mnie rano nie ma w łóżku... tymczasem wtedy (czyli po zachwycie nad cudami natury) najlepiej mi się pisze. I nie jestem w stanie z tego zrezygnować...

    Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam.
  • Narrator 8 miesięcy temu
    laura123 Nie daj się zwieść pozorom.Te wschody i zachody słońca to próba ucieczki od czegoś, z czym tak naprawdę nie jest ci aż tak źle, jak może ci się wydaje. Twój wiersz jest jak cebulka — można go rozbierać, warstwa po warstwie. Większość widzi tylko to, co na wierzchu.
  • laura123 8 miesięcy temu
    Narrator może i masz rację... może jest tak, jak ze strachem, wyolbrzymiony staje się gigantem i zasłania zdolność widzenia rzeczy i spraw takimi, jakie są.

    Miłego dnia.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania