Z mgły się wyłoniłeś

Stałam na skraju lasu,

nagle zobaczyłam,

jak z mgły się wynurza

Twoja postać wysoka.

Może bać się powinnam?

Ale się nie bałam.

 

Pachniałeś leśnym runem –

takiego Cię chciałam

poznać i nic więcej.

Rękę wyciągnąłeś,

ja Ci swoją podałam.

Uśmiechnąłeś się do mnie,

ja swój uśmiech Ci dałam.

 

– Co pani tu robi? –

zadałeś pytanie.

– Może czekam na pana?

Czy pan szukał mnie

w tym lesie?

 

– Nie, szukałem siebie,

bo już zapomniałem...

Szukałem wspomnień,

które we mnie siedzą,

szukałem odpowiedzi

na trudne pytania,

ale nie znalazłem.

 

Aż pośród tej mgły

ujrzałem panią –

i nagle poczułem,

że już szukać nie muszę

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grain godzinę temu

    ugładzić, tu i ówdzie skubnąć i bardzo niezłe

  • Shira

    Dobrze czuję się w Twoim wierszu... Dzięki.
    *****

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania