Z mgły się wyłoniłeś
Stałam na skraju lasu,
nagle zobaczyłam,
jak z mgły się wynurza
Twoja postać wysoka.
Może bać się powinnam?
Ale się nie bałam.
Pachniałeś leśnym runem –
takiego Cię chciałam
poznać i nic więcej.
Rękę wyciągnąłeś,
ja Ci swoją podałam.
Uśmiechnąłeś się do mnie,
ja swój uśmiech Ci dałam.
– Co pani tu robi? –
zadałeś pytanie.
– Może czekam na pana?
Czy pan szukał mnie
w tym lesie?
– Nie, szukałem siebie,
bo już zapomniałem...
Szukałem wspomnień,
które we mnie siedzą,
szukałem odpowiedzi
na trudne pytania,
ale nie znalazłem.
Aż pośród tej mgły
ujrzałem panią –
i nagle poczułem,
że już szukać nie muszę
Komentarze (2)
ugładzić, tu i ówdzie skubnąć i bardzo niezłe
Dobrze czuję się w Twoim wierszu... Dzięki.
*****
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania