Z notatnika utopisty
Wedle Lenina, każda filozofia to uwarunkowana klasowo ideologia. Zatem spośród konkurencyjnych, niesprzecznych filozofii moralnie słusznym jest wybór tej, która zapewnia o równości wszystkich istot żywych i możliwości ich "zbawienia".
Ponieważ "podmiot" nie podlega pod kategorię liczby, jest niepoliczalny (nie da się sensownie mówić ani o wielości, ani pojedynczości świadomości), gwarantuje to tożsamość i równość wszelkiego życia. Filozofia komunistyczna nowego typu uznaje także wieczność życia, które dąży do swojej pełni i wolności. Znaczy to, że nie tylko ludzkość przejdzie przemianę, ale i cała biosfera ziemi/wszechświata. Można nawet przypuszczać, że, biorąc pod uwagę duchowe cechy samej materii ujawnione w fizyce kwantowej, przemiana obejmie samą tkankę wszechświata, który odnajdzie życie w sobie, zaprzeczając drugiej zasadzie termodynamiki. Życie jest wieczne i nieśmiertelne, zatem nie potrzebuje energii aby się podtrzymywać. Biblijna wizja baranka i lwa urzeczywistni się w duchowym komunizmie przyszłości, albowiem zasada "zjedz albo zostań zjedzony" jest zasadą kapitalizmu, dla której miejsca w utopijnej filozofii być nie może.
Komentarze (76)
Pozdrawiam ?
Nie możemy "zamówić" danej polaryzacji jednej cząstki, tak więc nie prześlemy informacji w czasie rzeczywistym na duże odległości (nie "złamiemy" prędkości dźwięku).
Ludzie nie są równi. Dążenie do równości jest nieuczciwe.
Pozdrawiam ?
Ciężko zmierzyć wartość życia, ale staruszek będzie jakby trochę mniej "żywy", od 25-letniego wnuczka trenującego sporty wyczynowe. Z drugiej strony, może staruszek poświęcił życie nauce i dostał nagrodę Nobla w dziedzinie, a młodzian jest przy swojej niezwykłej sile, zwinności i wydolności najzwyczajniej przygłupi.
Żona staruszka jest od niego dużo żwawsza, ma prawie 30 lat mniej i kiedyś grała zawodowo w tenisa, codziennie biega, ale w dalszym ciągu nie miałaby szans z wnukiem w żadnej dyscyplinie sportu. Żona ma jednoosobową manufakturę rzemieślniczą, wytwarza ręcznie najpiękniejsze wichajstry. Jej zdolnościom manualnym nie jest w stanie dorównać, mąż mimo nieprzeciętnej inteligencji, ani wnuk pomimo witalności.
Wnuczka z kolei pomaga czasem babci w robótkach ręcznych, tyle że jest zbyt pochłonięta swoimi obłokami, żeby się skupić i zrobić cokolwiek dobrze, ale dzięki swojej niezwykłej wrażliwości pisze piękne wiersze. Takie, które byłyby uznawane przez wszystkich na opowi ?, a o których babcia mogła by pomarzyć, bo stała po ziemi twardo i bez zbędnych uczuć.
Wnuczka często zajmowała się dziadkiem, dużo rozmawiali, więc zaczerpnęła od niego ogrom wiedzy i ewidentnie jest dużo bardziej inteligentna od brata, wygląda na to, że i od babci. Z kolei ze sportów często gra z dziadkiem w szachy i jest chorowita, co w kwestii sprawności fizycznej i żywotności plasuje ją pod babcią.
Jestem zatem w stanie stwierdzić różnicę przynajmniej w żywotności, intelekcie, zdolnościach manualnych i wrażliwości, a za pewne jest tego o wiele więce. Równi są jedynie w obliczu śmierci, wszyscy umrą tak samo.
Teraz powiedz mi czy:
- dał byś Nobla wnukowi za osiągnięcia naukowe,
- zapłacił byś wnuczce za kiepskie rękodzieło,
- czytał byś z przyjemnością słabe wiersze babci
- wręcztł byś dziadkowi złoty medal w skoku o tyczce?
Po to tylko, żeby "wyrównać", tak żeby głupiec, słabeusz, nierób, gbur nie czuli się pokrzywdzeni z powodu osiągnięć innych?
Absurd.
Dla mnie to oznacza równanie w dół.
Niesie ze sobą tylko negatywny skutek, że ktoś w czymś dobry traci zapał, bo jego praca nie zostaje wyróżniona i nagrodzona. To z kolei doprowadza do faktycznego "wyrównania", takiego w którym stajemy się szarą, nic nie potrafiącą zrobić dobrze, masą bez talentów i zapału. Takie zaczipowane krowy, co żreją trawę, dają mleko, śpią i srają.
Oczywiście będą wysoko postawieni ludzie, którym będzie na tym zależało. Dzięki temu oni albo ich dzieci, bez większego wysiłku będą mogli stworzyć coś "wyjątkowego". Coś w rzeczywistości kiepskiego, ale poprzeczką będzie wyjątkowo nisko.
Koniec części pierwszej. ?
Kontrola urodzeń jest w Chinach wprowadzona ze względu na przeludnienie. Europa nie mam z tym problemu, wręcz się wyludnia. Swoją drogą " nielegalni ludzie", gdzie tu jest równość. Kto wg Ciebie, jako człowiek, ma prawo nadawać drugiemu człowiekowi legalności jego bytu? W moim odczuciu jest to jedna z tych rzeczy, którą nazwał bym ZŁEM. Tak jak pozbawianie rodziców ich dzieci i dzieci ich rodziców. Gwarantuje Ci, że jeżeli do szpitala przyszedłby urzędnik zaraz po urodzeniu się mojego dziecka i powiedział, że zgodnie z przepisami zabiera mi dziecko, to ktoś stamtąd wyszedłby martwy. Możliwe, że kilka osób.
Bez urazy, ale mówienie o tym co powinno się robić z dziećmi przez kogoś, kto ich nie ma, jest tak samo nie poważne i niezasadne jak mówienie o niepoprawności aborcji nie będąc kobietą. Jestem zdania, że jeżeli mnie coś nie dotyczy bezpośrednio to nie mam prawa zabierać arbitralnego głosu. Nie powinienem nawet opowiadać się po którejś stronie, co jest trudne, bo wszystko nas dotyczy niebezpośrednio.
Jeżeli kontrola urodzeń miałaby za zadanie doprowadzić ogół do dobrobytu, a największym i najbardziej naturalnym dobrobytem jaki niesie ten świat jest rodzicielstwo, byłoby to działanie ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego. Nie da się robić dobrobytu zabierając szczęście. Putin teraz walczy o dobrobyt na Ukrainie. Wychowywanie dzieci przez obcych ludzi zamiast rodziców prowadzi do nadużyć i krzywdy dzieci w nieporównywalnie większym zakresie niż w obrębie rodziny, nie mówiąc już o tym, że dzieciaki potrzebują rodziców i ich miłości. Nikt im tego nie da, tylko rodzice. Dzieci wychowywane bez rodziców cierpią na chorobę sierocą, są niestabilne uczuciowo, psychicznie i często moralnie. Najczęściej nie poradzą sobie z tym obciążeniem do końca życia. To jest smutne, a nie dobrobyt.
Nie widzę powodu poza przychodem dla niektórych, dlaczego mieli byśmy, jako ludzkość robić to na własne życzenie. Niestety przychód to bardzo ważny powód często decydujący. Może jeszcze to, że człowiek zastraszony, nieszczęśliwy, niestabilny psychicznie jest dużo łatwiejszy do nadzorowania, co akurat mi, liberałowi, za którego się uważam zupełnie się nie podoba.
Dodał jeszcze, że spieranie się o gospodarcze aspekty różnych systemów politycznych to przyjemność. Każdy coś tam niesie, każdy jest trochę ułomny. Jedne bardziej drugie mniej.
Z kolei kiedy systemy polityczne zaczynają mieszać się w relacje międzyludzkie, ba w strukturę rodziny sprawy zaczynają robić się straszne i niebezpieczne.
Można nie mieć co jeść i dalej być szczęśliwym.
Nie mając rodziny, będąc samotnym, możesz mieć pełną lodówkę a mimo to będziesz nieszczęśliwy.
Nie wiem zatem o co chodzi z tym posiadaniem. Jeśli nie będziemy mieć dzieci to wyginiemy jako gatunek. Dzieci trzeba wychować, dzieci same za siebie nie mogą zdecydować. Od tego są rodzice. Żeby zadbali i zadecydowali za dziecko. Nikt lepiej się nie zatroszczy o dzieci niż ich rodzice.
Kontrola urodzin to jest wg mnie zło na skalę obozu koncentracyjnego. Coś czego należy uniknąć za wszelką cenę. Zdaję sobie sprawę, że są plemiona na świecie, które by nie przetrwały jeśliby nie kontrolowali populacji, ale mimo iż są to przypadki uzasadnione to jednak sporadyczne, u nas, w Europie, takiego uzasadnienia nie ma, chyba że idelogiczne, źle to nie wystarczy.
To jak nie ma nagrody to nie ma sensu robić. Wracały do komuny. Czy się stoi czy się leży dziesięć złoty się należy a na półkach w sklepie ocet.
Życia krowy może i jest bardziej uduchowione ale ja bym się z krową nie zamienił za żadne skarby tego świata. Wolę moje nieuduchowione.
Depresja jest chorobą białego człowieka? Nie depresja jest wynikiem działania marketingu. Ciągłe, sztuczne podnoszenie oczekiwań wobeć jakości życia powoduje, że zaczynamy gonić bez opamiętania i odpoczynku. Mimo to poprzeczką jest coraz wyżej zamiast się przybliżać. Zapominamy, że szczęściem jest spełnienie swoich oczekiwań a nie czyichś. Przez to jesteśmy nieszczęśliwi. Na pewno nie jest to odczuwalne tylko przez białych ludzi.
Nie ma nagrody, ale to maszyny będą już wkrótce pracować, i sam zobaczysz podstawową pensję dla każdego.
Z krową byś się nie zamienił, a to znaczy, że nie jesteś miłośnikiem zwierząt, tak jak nie są nimi ci wszyscy, którzy pragną za takich uchodzić.
Tylko globalne zatrzymanie wszystkiego nas uratuje. Kapitalizm zniszczy tę planetę, to chyba jest dla wszystkich jasne, a jednak...
Pozdrawiam ?
Czy rodzice się troszczą czy nie, to kwestia indywidualna. Ogólnie lepiej być wychowywanym przez rodziców niż przez obcych ludzi. Moim zdaniem to Ty mówisz o sytuacjach nadzwyczajnych. Czasem zdarzają się patologie gdzie rodzice są źli w różnicowaniu, ale nie chce mi się wierzyć, żeby to była zasada.
Zadaniem rodziców jest zagwarantować dzieciom byt. Jak ogarniają rodzice taki byt mają dzieci. Jeżeli dasz dzieciom pieniądze to przepuszczą to na słodycze, zepsują sobie zęby i nie zapłacą rachunków. Są za małe by rozumieć jak działają pewne rzeczy na świecie, dlatego rodzice trzymają kasę. Przygotowaniem do odpowiedzialnego zarządzania funduszami przez dziecko może być kieszonkowe.
Jeszcze długo maszyny nie będą samowystarczalne, a jeżeli będzie już tak, że maszyny będą mogły produkować a ludzie staną się tylko konsumentami to będzie to koniec ludzkości, która bez pomocy maszyn przestanie umieć funkcjonować. Jest taka kreskówka Wall-E, tam jest to świetnie pokazane jak będą wyglądać ludzie, jeżeli ze wszystkiego wyręczą się maszynami.
Nie wiem co to znaczy być miłośnikiem zwierząt, lubię swojego kota, jest częścią rodziny, ale nie przedłożył bym dobra mojego ani dobro mojej rodziny nad dobro krowy. Raczej chodzi mi o to, że może krowa ma dobrze i może jej odpowiada jej byt, może prowadzi bogate życie duchowe, lecz ja nie widzę się po prostu w roli krowy.
Globalne zatrzymanie wszystkiego nikogo nie uratuje, spowoduje tylko, że wszystko globalnie stanie i upadnie i przejmą to najsilniejsi. Przykładem niech będą ostatnie dwa lata. Gospodarka stanęła małe i średnie przedsiębiorstwa w dużej mierze przestały istnieć. Wszystkim zaczynają rządzić giganci. I niby dobrze bo robią to dobrze, ale nie ma konkurencji. Jeżeli tworzy się monopol to może dyktować cenę. I to jest koniec kapitalizmu.
Zrównoważony kapitalizm doprowadził Stany Zjednoczone do takiego stanu gospodarczego, że są teraz i jeszcze długo będą hegemonem. Powoli przechodzą sobie na socjalizm, wprowadzają taką modę, trend, skłaniając do socjalizmu resztę świata. Problem w tym, że ich na to stać, Niemców na to stać, Francję na to stać, ale nas kompletnie nie. Więc jeżeli jedzenie będzie przy tym wszystkim wytwarzane przez maszyny i nie trzeba będzie za nie płacić to nie będzie się to działo w Polsce tylko w bogatszych krajach, a jeżeli do tego wejdą jakieś polityczne ograniczenia okaże się, że, mając jedna z najżyźniejszych ziem w Europie, zaraz po Ukrainie nie będziemy mogli jej uprawiać i będziemy zmuszeni płacić za jedzenie. A skoro jest monopol to można przywalić takie ceny, że jesz i nic więcej z życia.
Uratować nas może tylko inteligentne zarządzanie co nie ma miejsca, ale uważam, że jest to do zrobienia. Osobiście tego nie chcę. Momentami brzydzę się ludzkością.
Ludzkość jest paskudna, bo są pieniądze, którym się służy, jak Bogu...
Sorry, że krótko odpowiadam, ale to jest meritum...
Pozdrawiam ?
Zysku nie da się usunąć. Chęć zysku jest naturalna dla ludzkiej natury. Jest w każdym systemie politycznym.
W kapitalizmie po prostu działa wszystko o wiele sprawniej niż w socjalizmie choć nie doskonale. Popatrz co zbudował kapitalizm w Stanach Zjednoczonych, zachodniej Europie. Są tam setki miast tonąnych w przepychu nieszczęśliwi są tylko przez swoją głupotę, bo nie umieją przestać gonić kariery.
Socjalizm jest teraz w pełnej okrasie w Korei Północnej, tam ludzie są nieszczęśliwi, bo umierają całymi rodzinami jak sprzeciwią się partii. Gospodarczo KP nie istnieje.
Wracając do sedna, ktoś kiedyś powiedział: po owocach ich poznacie. Mnie się bardziej podobają owoce, w których mogę coś a nie muszę, a mojej rodzinie za chcę nie grozi guag.
W człowieku, jako zwierzęciu stadnym jest dążenie do osiągania pozycji społecznej, obecnie za pomocą pieniędzy. Bez pieniędzy każdy będzie miał szacunek (zysk) za to, co naprawdę sobą reprezentuje.
Ludzie potrafią działać nie dla zysku wymiernego.
Dzielenie się jest nie jest naturalne. Niektórym przychodzi łatwo inni się na to nie zgodzą, a sens ma jedynie w małych społecznościach, w obrębio rodziny, maksymalnie osiedla. Jak przestajesz znać ludzi, z którymi się dzielisz nie masz pewności, że nie defraudują.
Ja wiem że w Korei Północnej ludzie są nieszczęśliwi. Dlatego raz na czas ktoś z tamtąd ucieka, skazując rodzinę na tortury. Relacja jest jednoznaczna. Człowiek jest tam wart tyle co gówno i tak też się czuje.
Nie ma możliwości, życia nie w zagrożeniu. Cały czas ktoś chce więcej taka jest natura ludzka. Nie dzielenie się tylko branie leży w naturze ludzkiej.
Ale świat nie znosi pustki, jeżeli pozbędziemy się wojska, policji i innych służb uciskających nas, przyjdą inni i wtedy nauczą nas porządku, jak podczas zaborów.
Leczenie kanałowe to nie tortury tylko leczenie. W aspekcie psychologicznym wiesz, że się skończy niebawem, choć boli, a ból niesie ze sobą cel, jakim jest możliwość ponownego przeżuwania schabowego.
Tortury przeważnie nie mają celu, a perspektywa końca zależy od widzimisie kata. Wyobraź sobie, że ktoś tłucze Ci stopę młotkiem 3 kg, przez godzinę. Robi przerwę na papierosa 10 minut i znów pierze w to samo miejsce. I tak do wieczora, a później przychodzi nocna zmiana i tak już trzeci dzień. A że ze stopy został już dżem i nie ma za bardzo w co bić, biorą się za drugą stopę. Czemu to robią? Bo mogą.
A jak skończą i przeżyjesz o dziwo i ktoś postanowi, że Cię wypuszczają, to będąc już na wózku do końca życia zapytasz sam siebie czy jesteś silniejszy? Czy Cię to przeżycie złamało? A jeśli nawet czujesz się silniejszy to cóż z tego skoro jesteś kaleką? Słaby fizycznie, silny duchem.
A wystarczyło tylko pisać wiersze o tym co Patryka karze, a nie o tym co chciałeś...
Nie sądzę, żebyśmy, każdy z osobna, mogli uniknąć tego, czego się boimy, w tym życiu czy w innym. Welcome to torture garden. Tylko tak można pokonać strach. Czy zatem oprawcy są dobroczyńcami? Dla mnie każdy jest.
Pain is an illusion. Unless it's not...
Chodzi mi o to, że nie podoba mi się świat, w którym zmusza się kogoś do współczucia i altruizmu poprzez terror i brak szacunku do jego życia, a to właśnie kwintesencja socjalizmu.
Nie będziemy szczęśliwi jak nie będziemy posiadać, jak twierdzi Klaus Schwab. Ja na pewno nie będę. Uważam, że to jeden z tych ludzi, którzy stoją za machiną propagandową, która ciśnie tego typu frazesy mając na celu jedynie podbicie serc i przejęcie władzy, a jak już wezmą świat pod skrzydła będą mordować, gwałcić, zamykać w więzieniach i torturować tylko po to, żeby to krzesło utrzymać.
Mam niewiele, nie potrzebuję dużo, ale nie wyobrażam sobie nie posiadać, nie wyobrażam sobie być całkowicie zależny od kogoś i zdany na jego łaskę.
Martwi mnie to wszystko bo socjalizm, którego doświadczyli nasi dziadkowie i ojcowie był fraszką w stosunku do tego co może być. Nowoczesna technologia daje takim popaprańcom niesamowite możliwości kontrolowania populacji.
I wierz mi, nie przeszkadzałoby mi to jeżeli wiedział bym, że intencje są szczere i przyjazne mi i ludziom, ale nie są. Wszystko to jest wprowadzane podstępem, niepokojem, będzie z tego tylko ból i cierpienie. W sumie to ten neo-socjalizm przyjdzie szybciej niż się nam wydaje. Gwarantuję Ci, że będziesz niezadowolony. Mnie drażni sama idea, bo kocham ponad wszystko wolność i możliwość decydowania.
Wolność... Jesteśmy niewolnikami pieniędzy. Bez pieniędzy cię nie ma, chyba że jako bezdomny. Pogarda dla życia – niszczenie przyrody w imię zysku – to jest kapitalizm właśnie. Wartość mierzona w dolarach, nie wartość życia jako takiego. Ludzkość jako rodzina niemożliwa? Dzisiaj trafiłem na Jeremy Griffitha, biologa, który w książce Freedom ma inne zdanie, jeszcze tego nie zbadałem, ale może On Cię przekona, kawałek wywiadu słuchałem i według niego egoizm bierze się z konfliktu między instynktem a ludzkim umysłem. Jest promowany co podejrzane, nie wiem co On tam jeszcze pisze.
Nie posiadać... Każdy będzie miał wszystko, co konieczne, a raczej korzystał będzie wraz z innymi. Niczego nie da się posiadać, jak już Marx pisał, że to będzie w przyszłości nie do pojęcia, jak można posiadać np. ziemię...
Możliwość decydowania, tu już nie wiem o czym mówisz, decyduje ten, który ma pieniądze, nie będzie takich. Nie będzie państw przede wszystkim, więc konkurencji. Ty decydujesz ??????
Wg mnie procentowo odwrotnie proporcjonalny znaczy, że im więcej jednego tym mniej drugiego. Czyli im więcej kapitalizmu tym mniej socjalizmu i odwrotnie.
Oczywiście, że jesteśmy niewolnikami pieniędzy, ale system monetarny to na razie najlepsze, na co nas stać i co mogliśmy wymyśleć. Nie prawda, że bez pieniędzy Cię nie ma. Od zarania dziejów ludzie handlowali towarami bez pieniędzy i też jakoś żyli. Poza tym to jest taka niewola, że jak chcesz dużo zarabiać to dużo albo mądrze zapierdalasz jak nie potrzebujesz dużo, a jesteś mądry to zapierdalasz mało, a jak jesteś głupi to zapierdalasz ile chcesz a i tak masz mało. Chociaż dzisiaj jest to niewątpliwie trochę zaburzone. Chodzi o to, że uczciwie jest nagrodzić kogoś za pracę, którą wykonuje lepiej i skuteczniej niż kogoś kto tą samą pracę zrobi znacznie gorzej, albo wcale bo leżał.
Ciekawe, że biolog się wypowiada w temacie psychologii ale może pasjonat. Ja psychologiem też nie jestem, ale wiem skąd się sporadycznie bierze egoizm u mnie.
Półtora roku temu chodziłem bez maski wbrew błędnemu przekonaniu ogółu, że jest obowiązek (obowiązek jest wtedy kiedy prawo czegoś nakazuje a prawo nie nakazywało).
Zostałem zaczepiony i ten ktoś powiedział do mnie, żebym założył maskę. bo zachoruję i jeszcze kogoś zarażę. Odpowiedziałem, że to miłe, że się o mnie martwi. Usłyszałem, że ma mnie w dupie, czego się w sumie spodziewałem, ale w sumie wyszło, że się boi o własną skórę, niczyją inną.
Skwitowałem, że skoro n mnie ma w dupie to czemu oczekuje, że ja będę nim bardziej przejęty, ale jak mi pokaże przepis, który w sposób jasny i bezpośrednio odnoszący się do mnie, nakłada na mnie obowiązek, to ja założę tą maskę. I wiesz co, nie podał ?
Egoizm jest w każdym z nas ze strachu albo z braku szacunku dla drugiego człowieka. U mnie jest z lenistwa ?
Co to jest wszystko co konieczne? Konieczne do czego? Do przeżycia? To jedzenie, woda i schronienie? Chleb, kałuża i kawałek dykty wystarczy? Zdaje sobie sprawę z tego, że przejaskrawiam, ale funkcjonowanie czegokolwiek, bez krajów, nacji, flagą i symboli jest dla mnie negatywnym kuriozum.
Jeżeli nikt nie posiada ziemi to czy można zbudować na niej dom? Czy jak zbudujesz dom nie przyjdzie do niego ktoś i nie zje jedzenia, które przygotowałeś, nie położy się na moim łóżku?
Jakiś czas temu mojemu koledze okradli dom jak był na wakacjach. Wynieśli mu prawie wszystko oprócz pochowanego skrzętnie zabezpieczenia. Sam ten dom budował i mówi, ze najgorsze jest w tym wszystkim utrata poczucia bezpieczeństwa. Zbezczeszczone zostało sanktuarium prywatności. W takim miejscu nie da się już czuć jak u siebie. Masz dom a jesteś niemal bezdomny.
Możliwość decydowania w kontekście tego czy chcę dzisiaj zjeść pizzę czy kebaba. Czy chcę dziś jechać autem czy pociągiem. To wszystko nie będzie funkcjonowało jeżeli unicestwiony zostanie rynek. Będziesz miał to co sobie nazbierasz jak Ci tego ktoś nie gwizdnie, pojedziesz takim środkiem transportu jaki będzie dostępny o ile będzie.
Znów wrócę, do pandemii. Ciekawe, że można tam tak dużo przykładów wysnuć.
Szczepienie. W mediach był przekaz, że obowiązek. Ja jak słyszę obowiązek, że coś jest zakazane, albo nakazane, to od razu z tyłu głowy myślę sobie: "Tak? To przyjdź tu cwaniaczku i mnie zmuś."
To jest moje życie i ja zdecyduję jak chcę żyć i jak chcę umrzeć.
Chciałem umrzeć na kowida. Nie udało się, a nawet się nie zaszczepiłem. ?
ho's responsible? You fucking are"… Słucham jej od 94 roku, a pojąłem po dwudziestu coś latach... Wtedy występowali w radzieckich ozdobach i elementach uniformów. Jest jeszcze jeden ważny aspekt w tym wszystkim. Zarówno prawo jak i lewo wierzy w filozoficzny prymitywny materializm, nieważne czy sztucznie doczepia Boga czy nie. Na tym nie da się budować niczego, bo ludzie nie wierzą w siebie. Nie wierzą nawet w siebie. Fascynujące ?
Pozdrawiam ?
Eee tam, kolega. Na nic mnie nie naciągasz. Jeślibym nie chciał prowadzić tej rozmowy to dawno już bym ją skończył.
Jest to dla mnie ciekawa dyskusja, bo masz zupełnie odmienne poglądy.
Przyjmując zatem punkt widzenia całkowicie altruistyczny, pomijając siebie, uważam, że narażania ludzi na cierpienie, głód i terror jaki niesie ze sobą socjalizm nie jest czymś co chciałbym im polecić.
Nie rozumiem po co doprowadzać do sytuacji, że ledwie jest co jeść? Żeby wzbogacić swoje życie duchowe? Niektórzy nie mają takiej potrzeby. Nie można ludzi mierzyć jedną miarą. Dlatego są pewne sprawy, w które państwo nie powinno ingerować.
Na przykład zamykanie sklepów w niedzielę uważam za coś takiego. Handel to nic innego jak relacja przedsiębiorcy z klientem. Tu kompletnie nie ma potrzeby ani konieczności, żeby państwo się włączało. Chcesz kupować w niedzielę, a ten chce sprzedawać? Komu to przeszkadza? Sam fakt, że sklepy szukają sposobu i rejestrują się jako oddziały pocztowe świadczy o tym, że zakaz jest nie potrzebny.
Jeśli chodzi o relacje przedsiębiorca pracownik to faktycznie, praca w niedziele jest czymś nadzwyczajnym, ale prawo opisuje jak należy wynagradzać pracownika, pracującego w niedzielę. Poza tym są zawody, które nie mogą po prostu przestać pracować w niedzielę, czemu zatem sklepy mają być zamknięte? A relację pracownik pracodawca powinni sobie moim zdaniem sami ustalić ze sobą. Państwo jedynie powinno przypilnować, żeby spełnione były normy tak, aby nikt przy tym nie był pokrzywdzony, a jeśli jest to będzie mógł dochodzić odszkodowania.
Z tą piosenką to święta prawda, przy czym część ludzi jak by unika świadomości. Ja jestem świadomy ale mam to gdzieś. Im szybciej wyginiemy tym lepiej dla planety.
Moim zdaniem materializm jest związany z podstawową chęcią przetrwania i trzeba się dużo natrudzić w głowie, żeby go całkiem odrzucić. Wszyscy przecież chcemy przetrwać i w głębi serca wiemy, że nikt tego przetrwania nam nie zagwarantuje oprócz nas samych. Socjalizm daje gwarancje przetrwania działając utopijnie ale jak pokazała historia, w rzeczywistości są to tylko puste zapewnienia bez pokrycia.
Co do życia duchowego, to kiedy słyszę słowo "duchowość" to odbezpieczam pistolet ?
Z wielu powodów. Napiszę wkrótce jakieś brednie na ten temat. O materialiźmie wspominam, bo filozofia, pogląd na to jaka jest rzeczywistość, wyznacza cele, określając, co jest możliwe. Według materializmu, "światopoglądu naukowego", socjalizm to może być tylko dystopia. Pomija się świadomość, traktując ją jako efekt uboczny pracy mózgu. Tymczasem taki Bergson sto lat temu udowodnił, korzystając z danych naukowych, że np. pamięć nie mieści się w mózgu. Oczywiście zignorowano, bo są dogmaty naukowe. Np taki, że świadomość znajduje się w mózgu. Wkrótce będę bredził na ten temat. Większość ludzi jednak nie potrafi myśleć, albo raczej rozumieć czegokolwiek. Są co najmniej dwa podgatunki człowieka. Ten prymitywny wyginąłby bez tych rozumnych. Pozwolić im się mnożyć? To jest sprawa również moja, kto się rodzi tutaj. To chyba jest punkt różniący mnie od moich "towarzyszy"...
Pozdrawiam ?
Każdy człowiek to indywidualna jednostka posiadające inne geny, żyjące w innym środowisku, mająca inne doświadczenia i jest dzięki temu wyjątkowa.
Niech każdy jest jaki jest, dopóki nie krzywdzi innych.
Pozdr
Komunizm to równość na zasadzie "czy się stoi, czy się leży 500 zł się należy" ?.
Niby chciałbym nic nie robić i dostawać kasę, tylko jak większość tak ma, to do gara nie ma co włożyć. ?
Pozdrawiam ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania