z palcem na spuście

mój karabin jest długi

życie zbyt krótkie by walczyć

delikatne jak róże zrywane dla ciebie

późnym wieczorem patrzył księżyc

w twoje źrenice smutne po rozstaniu

 

w okopie życie bywa

twarde surowe jak suchary

gdy braknie pocisków

wysyłanych w przeciwną stronę

zakładamy na broń bagnety

 

biegniemy przed siebie

patrzeć w oczy niewinne jak twoje

po obu stronach przegrani

zakochani w dziewczynie

sprzed laty myśli w głowie

 

kochanie dzisiaj umrę

albo będę ranny

pokonany przez nienawiść

gniew generałów

będę bez ręki

na piersi z medalami

 

dotykać twoich

są na medal

ale ja nie mam rąk

nie mam nic prócz serca

które krwawi całuję cię

umieram z kolegami

na surowym polu walki

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery 22.05.2021
    rozbijasz ciągi, wprowadzasz chaos a pointa w której "umierasz z kolegami na surowym polu walki ".... Czemu z kolegami?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania