Z pamiętnika bałaganiary - Prolog, czyli „Nadejszła wiekopomna chwiła”

W końcu to sobie powiedziałam. Postawiłam tą sprawę jasno. Musze posprzątać ten burdel panując w moim najbliższym otoczeniu. Wiem, brzmi poważnie, ale kiedy budzi cię niemiłosierne bzyczenie muszek nad uchem, a wstając wdeptujesz w rozwaloną tubkę farby do włosów, zaczynasz mieć wrażenie, ze to przesada. Zresztą tor przeszkód z rozmaitych butelek z zawartością i bez, pomieszany z walająca się po drodze stertą rzeczy dziwnych i przypadkowych, zwłaszcza w chwili, kiedy masz ściśnięte zwieracze i spieszysz się w pewne miejsce, nie jest zbytnim problemem do dumy. Ale koniec z tym. Piętnaście worków na śmieci i tydzień (chlip, chlip). Tyle sobie daję czasu. Pytanie tylko, co będzie, jak mi się ta sztuka nie uda? No nic, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty, zanim okaże się, że jak zwykle w sumie mi to nie przeszkadza…

 

IkaDo

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania