Z pamiętnika zakochanego wariata - Pierwsze spotkanie

Pamiętam to, jak przez mgłę... Był to pierwszy dzień przedszkola i jednocześnie pierwszy dzień mojej znajomości z pewną niezwykłą osobą.

Większość przedszkolaków była tego dnia nieco zdezorientowana, czy niekiedy, rozhisteryzowana. Nie to, że się chwalę, ale należałem wówczas do tych nielicznych, którzy tego dnia byli naprawdę grzeczni. Być może przyczynił się do tego fakt, iż uczęszczałem wcześniej do żłobka... Dlatego miałem możliwość częstszego kontaktu z rówieśnikami, niż co poniektórzy. Być może dlatego...

Starałem się więc ,,pomagać" w jakiś sposób innym dzieciom. Rozmawiałem z nimi, starając się w jakiś śmieszny, dziecięcy sposób ulepszyć im ten dzień. Kilku moich znajomych po dziś dzień wspomina, że pierwszą osobą w przedszkolu, która im się przedstawiła, byłem ja. Jednak tylko jedna osoba z tego dnia tak naprawdę utkwiła mi w pamięci... Gdzieś na końcu sali stała mała dziewczynka o gęstych, czarnych włosach, związanych różowymi gumkami w dwa kucyki. Osóbka ta wbijała wzrok w dywan, uporczywie próbując go podwinąć. Ta niewielka, lecz jakże zachwycająca istotka, stała zupełnie sama. Wydało mi się to dziwne, bo zazwyczaj ładne osoby, były najbardziej otaczane. Podszedłem do niej, jednak piękna nieznajoma zdawała się nie zauważać mojej obecności. Dopiero, gdy powiedziałam ,,Cześć" , podniosła wzrok. Już wtedy, jako trzylatek, zauważyłem coś, co przykuło moją uwagę w jej spojrzeniu, mianowicie niezwykle wypracowaną obojętność. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim wyrazem oczu i szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałem, co właściwie powinienem zrobić. Co więcej, stałem osłupiały, całkowicie pozbawiony możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu. Całym sobą chłonąłem jej urodę. A dokładniej - widok jej oczu - zielone niczym najpiękniejsze wiosenne rośliny, zielone, niczym wiatr, trawa i młodość, zielone, niczym najśmielsze marzenia. Były piękne.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Lotta 04.07.2016
    Witaj na opowi :D Na początek błąd, który mi się rzucił w oczy: "włosami" - włosach. Trochę ciężko mi coś powiedzieć na temat tego tekstu... Czy przedstawienie tak dziecka z przedszkola jest realne? Mnie wydaje się odrobinę naciągane. Poza tym tekst trochę za krótki, aczkolwiek przyjemnie się czyta :D Ode mnie na początek 4 ;)
  • Zakochany wariat 04.07.2016
    Wspomnienia z tak wczesnego wieku nie jest mi łatwo przywołać, ale jeśli mi się uda, to z najdrobniejszymi detalami. Część jest podkoloryzowana, oczywiście, ale nie widzę w tym nic złego.
    Myślę, że znasz się na tym lepiej ode mnie i dzięki za ocenę. Jestem tu nowy, więc komentarze z takimi uwagami są tu bardzo mile widziane.
    Dziękuję za powitanie.
  • ObcaPlaneta 04.07.2016
    Witamy na opowi :) Ja dam 5 na dobry początek :)
  • Zakochany wariat 04.07.2016
    Dzięki :)
  • Nazareth 05.07.2016
    Tytuł brzmi jakby znajomo...
  • KarolaKorman 07.07.2016
    Tak i mnie się wydało Naz :) Zobaczymy jak dalej się potoczy ta przedszkolna miłość. Nie ukrywam, że i ja byłam w przedszkolu zakochana i nie chciałam nosić obowiązkowego fartuszka. Był stylonowy, zapinany z tyłu na guziczki, a w środku przedniej kieszonki, na tasiemce, przyszyta była chusteczka do nosa. Dochodziłam do rozgrzanego, kaflowego pieca i o jego drzwiczki, przypalałam fartuszek. Wiedziałam, że w przypalonym mama do przedszkola mnie nie pośle. Chłopak miał na imię Mariusz i cała rodzina wiedział, że na dźwięk wyrazu bliskobrzmiącego się czerwienię, tak więc na słowo scenariusz byłam jak burak. Taka była ze mnie zakochana wariatka :D Dziękuję za wspomnienia :) Nie oceniam, lecę dalej :)
  • Nazareth 07.07.2016
    KarolaKorman Ja już nawet nie pamiętam tych wszystkich szczeniackich zauroczeń, pamiętam że nieznosiłem przedszkola, a potem szkoły i liceum też niecierpiałem i studiów. Chyba nigdy nie byłem przystosowany do tego by być jednym z trybików maszyny większej odemnie i żadna miłostka nie mogła mi tego zrekompensować.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania