Z pamiętnika zakochanego wariata - Pierwsze spotkanie cz. II

Z transu wyrwał mnie jej głosik. Cichy, uroczy głosik, który od lat nieprzerwanie krąży po mojej głowie. Chyba na zawsze już tam pozostanie...

- Cześć - powiedziała, uśmiechając się lekko.

Być może zabrzmi to komicznie, ale wówczas moje małe serce trzylatka zaczęło bić szybciej. Nieudolnie próbując ukryć zakłopotanie, powiedziałem:

- Nazywam się Robert.

Delikatnie uniosła brwi.

- Lobelt? Dziwnie. - skwitowała.

Zaśmiałem się, a ona odpowiedziała mi uśmiechem, którego nie jestem w stanie usunąć z pamięci. Jednak dzieci reagują inaczej na niektóre rzeczy, więc zamiast powiedzieć ,,Masz piękny uśmiech", tylko spuściłem wzrok. Mimo tego po chwili znów go podniosłem, aby zapytać:

- A ty jak masz na imię?

- Kamilka.

Nie mogłem powstrzymać uśmiechu i powtórzyłem cicho jej imię... Spojrzała na mnie zdziwiona, a ja zapytałem:

- Kamilko, pójdziemy do grupy?

W odpowiedzi energicznie kiwnęła głową. W okamgnieniu jej nastrój się zmienił i spuściła oczy. Radość zniknęła z jej twarzy, a na jej miejscu pojawił się... strach? Niepewność?

Boję się. - powiedziała cicho, nie ruszając się z miejsca.

Wiedziałem, że za chwilę zjawi się reszta dzieci i, czy będziemy tego chcieli, czy nie, będziemy musieli iść (rodzice mnie uprzedzili). Ja, jako dziecko śmiałe i bezproblemowe, chciałem pomóc jej przełamać lęk. Nie mogła iść tam z niepewnością w sercu. Powiedziałem więc z prostotą:

Będę tam z tobą. Nie bój się. - po czym odruchowo, totalnie bez krępacji, chwyciłem ją za rękę. Ona, skrajnie nieprzygotowana na taki zwrot akcji, utkwiła z wzrokiem na naszych zaciśniętych dłoniach, po czym podniosłą swoje piękne, szmaragdowe oczy na mnie i zapytała:

- Ale będziesz ze mną zawsze?

Uśmiechnąłem się i mimowolnie zacisnąłem dłoń mocniej.

- Na zawsze.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Nazareth 07.07.2016
    totalnie bez krępacji - widzisz i nie grzmisz... bez skrępowania. Taki kolokwializm mógłby przejść w dialogu ale w narracji kole w oczy aż boli.
    Tekst niezły, zastanawiam się tylko gdzie zmierza to przedszkolne love story. Poczekam, zobaczę. Na razie nie oceniam.
  • KarolaKorman 07.07.2016
    Dzieci często naśladują rodziców lub starsze rodzeństwo i często wtedy wydają się przemądrzałe lub mądrzejsze niż rówieśnicy. Zaglądnę do kolejnej części, nie oceniam :)
  • Lotta 07.07.2016
    Ten Lobelt mnie ujął. Urocza ta część nie sposób się nie uśmiechać :) również chętnie zajrzę do następnej części :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania