z poezją
przyszedłem z nikąd
piszę wiersze kocham ludzi
otulony ich ciepłem
wykrzesuję poezję jak ogień
patrząc na mnie widząc
niezbadany kawał lasu
jestem dla was
od czasu do czasu
sobie sam na złość
słowa rzeki rześkie poranki
przytul usta do szklanki
w kilka minut ustawiony
jak drąg do pionu
śpiewam w życiu piękne
są tylko chwile
słowa pobudzą nas do życia
kochaj całym sercem drugiego człowieka
łzy zamienię na diamenty miłości
wodą obmyję twarz
Komentarze (4)
Pamiẹtam ciẹ.
Kochany Yaro,
zawsze to samo pisanie pełne absurdu
Z pozdrowieniami.
Mi się podoba. Nawet bardzo;) Pozdrawiam.
Trochę odchudzilabym frazy, bo jest tu zaczyn na dobry wiersz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania