Zaćma
Kiedy na mnie patrzył musiałam sprawdzać czy mam na sobie ubranie.
Zawsze się bałam, że któregoś dnia minie mu zaćma i zobaczy mnie taką, jaką naprawdę byłam. Pojawiające się zmarszczki, brzuch po porodzie, pieprzyk szpecący na szyi, ale nieoperacyjny. No i te piersi, których trzeba było szukać pod bluzką. Dziwiłam się, że tak często szuka i jeszcze bardziej, że znajduje.
Najprzystojniejszy facet na roku spał w moim łóżku i twierdził, że jest szczęśliwy. Wariat z tytułem doktora.
Pewnego dnia się nie obudził.
Mówili, że to zawał.
Widocznie przejrzał na oczy, tylko czemu się uśmiechał?
Komentarze (12)
A tu nikogo ;) To być może przez zakończenie, które mnie osobiście zostawiło z lekko otwartą... buzią. Z taką buzią otwartą pozytywnie. Nie, żeby mi zaraz szczęka opadła, nie, nie; ale buzia się otworzyła. Przez ostatnie zdanie. Choć nie tylko. Bo przez bardzo szczerze (złe słowo, bo to nie pamiętnik, ale trudno) poprowadzony wstęp.
Zaplątała Ci się kropka przed przecinkiem w ostatnim zdaniu. Jest tu edycja, ale pewnie już wiesz ;)
Pozdrawiam ;)
bardzo dziękuję za komentarz.
Bardzo ładne, nieprzegadane. Koniec komponuje się z początkiem, choć zarazem zaskakuje. Puenta jest nienachalna. Mi siadło. Z butów nie wyrwał, ale siadło.
dziękuję
Hej. Fajny tekst. Siadl mi bardzo. Świetna końcówka!
Pozdrowka!
dziękuję i pozdrawiam.
No powiem, podoba mi się ten nienachalny sposób wtłaczania informacji czytelnikowi, a puenta jest niczym nokaut.
Po prostu świetnie wyważony i skomponowany tekst.
Pozawiam
dziękuję.
Witam,
Kurcze, utwór nieźle gra na emocjach. Początek lekki, z humorem, i w zasadzie tak jest cały czas. Końcówka zaskakuje. Pozytywnie.
Bardzo mi się spodobało. Pozdrawiam
dziękuję.
Początek zabawny, fajna, zaskakująca końcówka- super tekst;)
tutaj również dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania